| Z historii parafii w Akjubińsku - O. Tomasz Freiherr von Gumppenberg |
|
W czterech obłastjach (województwach) zachodniego Kazachstanu funkcjonuje obecnie tylko jeden katolicki kościół - budynek wzniesiony w mieście Aktjubinsk oddalonym od Atyrau o około 600 km. W tym czasie, kiedy my w Atyrau rozpoczynamy budowę kościoła i centrum duszpasterskiego dla Administracji Apostolskiej i w przyszłości prawdopodobnie diecezji, warto myślami przenieść się o dwadzieścia lat wstecz. Kościół w Aktjubińsku został wybudowany mianowicie ojca kapucyna Tomasza Freiherr von Gumppenberg w latach 1981-1983. Jest on "kazachstańskich" jednym z kandydatów do wyniesienia na ołtarze. Wiadomości o nim zaczerpnąłem z książki ks. Guido Beckera: "Und die Krebse pfeifen doch!" co dosłownie można przetłumaczyć: "A raki przecież śpiewają!". Autor w tytule nawiązuje do słynnej odpowiedzi Nikity Chruszczowa na pytanie dziennikarzy, czy po zniesieniu stalinizmu nastąpi także upadek komunizmu? Sowiecki przywódca odpowiedział, że raki (Polak powiedziałby pewnie "ryby") wcześniej będą śpiewały niż komunizm padnie... |
| Ojciec Tomasza Freiherr von Gumppenberg w 1929 r. został posłany przez
swój zakon do Łotwy. Kiedy kraj ten został anektowana przez Związek Sowiecki
w roku 1940 w ramach paktu Hitler - Stalin, ojciec Tomasz, jako posiadacz
Łotewskiego paszportu mógł tam pozostać. Działał on także w latach 1941-1944
w czasie okupacji niemieckiej a następnie po powtórnym zajęciu Łotwy przez
Związek Sowiecki. Kres jego duszpasterstwa w dotychczasowej formie położyło
aresztowanie na jesieni 1945 r. Został on skazany za nauczanie dzieci religii
na półtora roku zakazu działalności religijnej i dziesięć lat przymusowych
robót.
|
![]() |
![]() |
Przewieziony do obozy pracy na północ Rosji pracował w kopalni. Po sześciu latach na skutek głodu, niedostatku, ciężkiej pracy stał się tak chory i wycieńczony, że przewieziono go do obozu w pobliżu Moskwy, gdzie miał pracować na torfowisku. Po pewnym czasie lekarz obozowy - Żyd zaangażował go jako sprzątacza w lazarecie. W tym miejscu mógł on zdziałać wiele dobrego pomagając więźniom i troszcząc się o posługę duchową. W futerale na okulary nosił ciągle przy sobie Komunię św. W 1955 r. mógł wreszcie powrócić do Łotwy. W wyniku uwięzienia nabawił się choroby żołądka i deformacji kręgosłupa. Mógł on chodzić tylko głęboko pochylony. Mimo tego był gotowy w grudniu 1979 roku pojechać do Aktjubińska, aby zaopiekować się miejscową wspólnota katolików przeważnie niemieckiego pochodzenia. |
| W jednej z relacji napisano o nim: "pojechał nie jako emeryt, lecz
w ogniu prześladowania wypróbowany, aktywny duszpasterz. Był on świadkiem
Pana napełnionym żarem Ducha Św." Ponieważ w Aktjubińsku był tylko dom,
gdzie katolicy zbierali się na modlitwę i Mszę św., w maju 1981 r. rozpoczęto
budowę kościoła. W 1983 r. został on poświęcony przez biskupa Rygi Waleriana
Zondkasa.
O roli ojca Tomasza w tej budowie pisał jeden z parafian: "wszystkie plany, pomiary, rysunki, a nawet prowadzenie budowy aż do najmniejszych szczegółów było w było w rękach ojca Tomasza. Nie było nikogo, kto by znał się na tych sprawach. Niekiedy blisko osiemdziesięcioletni ojciec Tomasz przykładał nawet rękę do pracy fizycznej. Widziałem więcej niż jeden raz, jak popychał taczki z kamieniami. Kiedy mówiłem mu, aby nieco bardziej szanował swoje zdrowie, odpowiedział: "oficer nie umiera w łóżku, tylko na polu bitwy". Parafianie wspominają, że w jednym z kazań mówił: "jeżeli nie mogę już nic więcej dla was zrobić, mogę dla was umrzeć". |
![]() |
Na nowy rok 1984 r. mówił on w swoim kazaniu: "Sam Bóg wie, czy za rok będę jeszcze z wami", przy czym załamanie jego głosu sprawiło, że wszyscy obecni w kościele mieli w oczach łzy. 5 stycznia 1984 r. jeszcze ciągle aktywny w pracy duszpasterskiej poczuł wieczorem zbliżającą się śmierć. "Z uśmiechem na ustach o godzinie 23 odszedł do Pana, któremu przez całe swoje życie wiernie, dzielnie i ofiarnie służył jako Dobry Pasterz w tej dalekiej winnicy na Wschodzie. Teraz spoczywa na cmentarzu w Aktjubińsku." (Cytat z książki Mossmaiera, Brückenbauer zwischen Ost und West", Christiana-Verlag, Stein am Rhein, 1987).
Następcą ojca Tomasza Freiherr von Gumppenberg był jezuita, ojciec Józef Werth, obecny biskup z Nowosybirska. W latach 1994 - 1998 w Aktjubińsku pracował emerytowany proboszcz z katedry w Mainz w Niemczech, ks. Guido Becker. W 1994 r. przybył do Aktjubińska obecny proboszcz ks. Tadeusz Smereczynski.
Nie słyszałem w Atyrau nad Uralem śpiewających raków, nie nucą piosenek także jesiotry płynące wiosenną porą na tarło, ale to zapewne z obawy przed licznymi amatorami czarnego kawioru. Od dziesięciu lat formalnie nie ma jednak w Kazachstanie komunizmu. Ile pozostało go jednak w mentalności tego społeczeństwa? Jak świerzb jest on trudny do wyleczenia i wychodzi nawet spod najgrubszej warstwy pudru - deklaracji polityków. Ilu trzeba jeszcze takich jak Ojciec Tomasz, by nie raki i ryby, ale ludzie nauczyli się pełną piersią śpiewać "Alleluja - Jezus żyje!"
Na podstawie książki: Guido Becker, Und die Krebse pfeifden
doch! Bei den Rußlanddeutschen in Kasachstan, SJM ? Verlag, Meckenheim
2000.