Home

Dziesięć lat to zaledwie początek...

2009 rok w Atyrauskiej Administraturze Apostolskiej


Koniec roku nieodmiennie wiąże się z wertowaniem starego kalendarza, aby w ten nowy wpisać konieczne informacje, a przy okazji wspomnieć minione dni, tygodnie i miesiące. To dobra okazja, by uświadomić sobie i podziękować Bogu za to, co się udało. Przeprosić za niedostatki i błędy. Zrobić plany na przyszłość.

W roku 2009, z okazji dziesięciolecia istnienia Administratury, dosyć często wracałem pamięcią do jej początków: 07.07.1999 r. podpisany został dekret Kongregacji Ewangelizacji Narodów o utworzeniu Apostolskiej Administratury, 6 sierpnia dekret ogłoszono, 24 września przyjechałem do Kazachstanu, 17 października odbył się ingres w Aktjubińsku, 28 października dotarliśmy z ks. Waldemarem Patulskim do Atyrau, 2 listopada została podpisana umowa o zakupie mieszkania w Atyrau, 24 grudnia sprawowałem po raz pierwszy w Atyrau Mszę św. „z ludem” w hotelu Chagala, dla pracowników OKIOK, natomiast 25 grudnia 1999 r. odbyła się pierwsza Msza św. w mieszkaniu Gerliny Menich. Każde z tych wydarzeń sprzed dziesięciu lat ma szczególne znaczenie i pamięć o nich jest jednocześnie wspomnieniem o Bożej pomocy dla naszej posługi w Kazachstanie. Dla mnie był to także rok dwudziestolecia moich święceń kapłańskich.

 

Atyrau

 

Przeglądam w ostatnim czasie blog naszych wolontariuszy z „Diakonii Misyjnej Ruchu Światło – Życie” (por. http://oaza-diakoniamisyjna.blogspot.com), może uda się kiedyś zredagować te zapiski w formie książki. Dosyć często podkreślają oni, że w naszej parafii tętni życie. Nawet otwieranie drzwi wszystkim, którzy postanowili odwiedzić plebanię, może być niezmiernie angażującym zajęciem. Staramy się prowadzić otwartą wspólnotę, gdzie nikt nie pyta o narodowość i religię, a oferuje sensowne zajęcie: kurs językowy, naukę gry na gitarze, śpiew w chórze, kółka robótek ręcznych. Siostry Elżbietanki w krótkim czasie znalazły drogę do serc dzieci, ich mam i babć, które na kościelnym podwórzu spędzają całe dnie i gorące letnie wieczory, a w jesienną i zimową szarugę w centrum parafialnym z zapałem szydełkują, wycinają ozdoby choinkowe, czy też po prostu usiłują wychować niesforne lalki i misie, by nie leżały na środku korytarza...

 

Ks. Piotr potrafił w tym roku zaangażować całą rzeszę pomocników: ministrantów, kleryków, wolontariuszy oraz chłopaków z naszego osiedla, którzy nie bardzo wiedzieli, co zrobić z wolnym czasem. Wspólnymi siłami zrobili system zraszania trawników oraz plac zabaw dla dzieci. Ta wspólna praca dla chłopaków wychowywanych bardzo często bez ojca jest bardzo ważna. Mimo czterdziestostopniowych upałów czekali na nas rano prawie każdego dnia wakacji mobilizując do pracy. Mimo, że nie wszyscy są katolikami i nie wszyscy są ochrzczeni, na dzień dzisiejszy są naszymi najwierniejszymi parafianami. (Fotografie)

 

W zasadzie najbardziej widoczne są budowy i remonty. Najłatwiej o nich pisać. O wiele mniej spektakularne jest codzienne zmaganie, by wstać, rozpocząć dzień modlitwą, uśmiechnąć się w urzędzie, mimo, że sprawa będzie załatwiona „zawtra”, przygotować kazanie i katechezę, chociaż słuchaczy jak na lekarstwo. To jest jednak samo sedno naszej posługi. Dzięki Bogu, w Zachodnim Kazachstanie mamy coraz więcej parafii, gdzie budowy się kończą a duszpasterska posługa staje się najważniejsza.

Kulsary (Fotografie)

Kulsary to czterdziestotysięczne miasteczko, położone około 100 kilometrów od Tengizu – największego pola naftowego w Kazachstanie – oraz około 230 km od Atyrau. Kiedyś było to miejsce zsyłek i przymusowego osiedlania byłych więźniów. Dziś prawie wszyscy mieszkańcy to Kazachowie. Do naszej parafii założonej w 2003 r. należy kilka rodzin o niemieckim rodowodzie oraz parę innych osób. W styczniu 2005 r. został zakupiony budynek dawnego sklepu przerobionego na dom mieszkalny. W latach 2006-7 został on przebudowany: powstał mały kościółek i plebania.

Oprócz codziennych wysiłków i starań, aby Parafia funkcjonowała w tym miejscu i środowisku oraz troski o budynek kościółka, który nieustannie wymaga poprawek i małych remontów, w tym roku udało się w kulsaryjskiej parafii zrealizować kilka małych przedsięwzięć.

Jeszcze pod koniec 2008 roku dookoła kościoła położona została kostka brukowa. Dzięki temu zniknęło błoto, które zalegało wokoło nawet po niewielkich opadach deszczu. Teren wokół budynku został oczyszczony i wyrównany. Osiem wywrotek piasku trzeba było rozsypać, aby jakoś to wyglądało. W przyszłości ks. Cezary planuje zrobić tam małe boisko sportowe. Dzięki tym działaniom można było również wygospodarować kawałek placu na parking dla kilku samochodów.

Przed zimą 2008 roku udało się zamontować rynny na całym obwodzie budynku, wykonać i przytwierdzić nową bramę wjazdową, wylać murek pod płotem oraz odnowić zbiornik wodny.

W 2009 roku, już na początku stycznia, została powieszona w kościele droga krzyżowa, podarowana przez ks. Mariana Bracha (który pracował przez rok w naszej administraturze), a wykonana w drzewie przez pana Zygmunta Sawczyszyna. 19 kwietnia, w dniu odpustu parafialnego, zarówno droga krzyżowa, jak i wiszący w prezbiterium obraz Jezusa Miłosiernego, podarowany przez ojca Jerzego Karpińskiego SJ, byłego prowincjała rosyjskiej prowincji jezuitów, zostały poświęcone przez biskupa Janusza Kaletę. Za te dary bardzo serdecznie dziękujemy. Tego samego dnia mogliśmy również wypróbować nagłośnienie, które zostało zamontowane w kościele przed odpustem. Niemałą radością oraz powodem do dumy jest dla ks. Cezarego zdobycie i przywiezienie z Polski, z Łagiewnik, relikwii pierwszego stopnia Siostry Faustyny Kowalskiej. Parafia w Kulsarach nosi bowiem wezwanie ”Bożego Miłosierdzia”.

Specyfiką tej małej Parafii jest stosunkowo duża ilość dzieci. Dlatego też w lutym został zakupiony stół tenisowy, dwa komputery oraz gry edukacyjne, aby przychodzące tutaj dzieci mogły się bawić, rozwijać i uczyć.

W lipcu trzeba było pociągnąć nową linię wodną. Po wielu trudnościach administracyjno-wykonawczych ks. Cezary położył nowe rury na spółkę z sąsiadem, podłączając budynek kościoła do bieżącej wody.

W sierpniu zaś przeprowadzona została renowacja ogrodzenia i ścian w prezbiterium kościoła.

Po tegorocznych wakacjach ks. Cezary rozpoczął kursy języka angielskiego, mając nadzieję, że w niedalekiej przyszłości okoliczna młodzież skorzysta z tej propozycji i dzięki temu choć trochę pozna rzeczywistość Kościoła katolickiego.

W październiku został zakupiony i zamontowany nowy piec grzewczy. Dzięki jego większej wydajności mamy w okresie zimowym cieplej wewnątrz kościoła.

Ponadto przez cały rok w miarę potrzeb i możliwości prowadzona jest działalność charytatywna. Coraz więcej osób odważa się mówić o swoich problemach i prosić o pomoc.

Największą jednak radością tego roku jest codzienne budowanie wspólnoty parafialnej. Odkrywanie potrzeby Boga i drugiego człowieka. Większa otwartość i odwaga parafian przyciąga kolejne osoby do naszej wspólnoty. Wielu prawosławnych, którzy nie mają swojej świątyni i od dziesiątków lat nie byli w cerkwi, zaczyna rozumieć, że wyznajemy wiarę w tego samego Jezusa Chrystusa.

W Kulsarach nie ma już budowy; są remonty, awarie i inne tym podobne zmartwienia. Trzeba ogromnego hartu ducha, by trwać i służyć garstce wiernych. Nie zrażać się, gdy owoce starań pozostają mało widoczne. Ks. Cezary Komosiński, wikariusz generalny Apostolskiej Administratury i proboszcz w Kulsarach, może o swoich przygodach barwnie opowiadać całymi godzinami. Czasami nie wiadomo: śmiać się, czy być przerażonym? Z pewnością przede wszystkim trzeba oddać wszystko Panu Bogu, ponieważ On sam nadaje sens naszym staraniom.

Uralsk

 

Wraz z zakończeniem prac budowlanych i otwarciem kościoła w Uralsku w sierpniu 2008 r. rozpoczął się nowy etap w życiu tamtejszej parafii. Zajęcia duszpasterskie mogły stać się priorytetem. Aby można było jednak bez drżenia serca prowadzić działalność duszpasterską, trzeba było podjąć jeszcze mozolne dzieło „wprowadzenia w eksploatację” budynku kościoła i centrum parafialnego. Po kilkumiesięcznych staraniach w maju 2009 r. udało się uzyskać wszystkie potrzebne dokumenty możemy zatem z większym spokojem kontynuować naszą pracę.

 

30 maja ks. Jan Trela, budowniczy kościoła i centrum duszpasterskiego, po siedmiu latach pracy w Kazachstanie, blisko sześciu latach posługi w Atyrauskiej Apostolskiej Administraturze i czterech latach proboszczowania w Uralsku zakończył swój pobyt w Kazachstanie. Proboszczem w Uralsku został 6 czerwca ks. Jan Potok, który dotychczas pracował w Chromtau. Wspomaga go ks. Peter Sakmar oraz wolontariusze ze Słowacji.

 

Nowy proboszcz, oprócz bieżących zadań duszpasterskich, rozpoczął intensywne przygotowania centrum duszpasterskiego w Uralsku, aby przyjąć uczestników obozu dla dzieci i młodzieży. Dzięki dotacji niemieckiej fundacji Renovabis pomieszczenia w podpiwniczeniu kościoła zostały wykończone i odpowiednio wyposażone.

 

Większość mebli i wyposażenia do centrum duszpasterskiego oraz domu sióstr została przywieziona z Polski transportem, który dotarł do Uralska 8 czerwca. W tym transporcie znajdował się także witraż do okna we frontonie kościoła, przedstawiający apokaliptyczną scenę: „Niewiastę obleczoną w słońce w walce ze smokiem barwy ognia”.

 

W czasie wakacji przeprowadziliśmy w Uralsku trzy turnusy rekolekcyjno-wypoczynkowe: dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Stanowiły one bardzo ważny element pracy duszpasterskiej w całej Administraturze. (Por. fotografie, galerie nr 18, 19, 20)

 

W drugim tygodniu listopada przebywali w Uralsku abp Miguel Mauri Buendia – apostolski Nuncjusz oraz uczestnicy Konferencji Katolickich Biskupów Kazachstanu. Doszło wówczas do „historycznych” spotkań członków Konferencji Biskupów Katolickich z prawosławnym Arcybiskupem Uralskim i Gurjewskim Antonim. (Por. fotografie)

 

W okresie jesiennym udało się uporządkować plac przed kościołem. Ułożono ponad 600 m2 płytki brukowej oraz wyasfaltowano dojazd z placu kościelnego do ulicy. Przed nami jeszcze ciągle dużo pracy porządkowo – wykończeniowej przy uralskiej świątyni. Należy dokończyć układanie kostki brukowej wokół kościoła, zasadzić drzewa i krzewy, uporządkować plac za kościołem, dokończyć hydroizolację tarasu przed kościołem i położyć na nim płytki ceramiczne. Niezależnie od tych trosk, bardzo cieszy, że parafia zaczęła żyć swoim życiem. Ma swoich lokatorów kącik dla dzieci w kościele i pokój dla najmłodszych w centrum duszpasterskim. Do sakramentów przygotowują się kolejne osoby. Siostry Elżbietanki znajdują z wolna swoje miejsce w uralskiej parafii.

 

W 2009 r. Zgromadzenie Sióstr od św. Elżbiety otwarło w Uralsku swój drugi dom. Przygotowania do tego wydarzenia trwały kilka miesięcy. Już w grudniu 2008 r. zostało zakupione mieszkanie dla sióstr niedaleko kościoła. Wymagało ono całego szeregu przeróbek i wykończenia. Prace te zostały wykonana przy bardzo dużym wysiłku ks. Jana Treli, ks. Petera Sakmara, wolontariuszy: Tomáša Lukáč, Przemysława Wieczorka i kleryka Jurija (Jerzego) Lubiańca. Dom Sióstr został uroczyście otwarty przez matkę generalną Samuelę Werbińską i poświęcony przeze mnie 26 września 2009 r. Posługę w Uralsku podjęła siostra Zyta, która już od roku pracowała w Atyrau, oraz siostra Kryspina. Do sióstr w Atyrau dołączyła natomiast siostra Teresa.

 

Udało się nam w tym roku do końca wypłacić nasze zobowiązania wobec Zgromadzenia Sióstr od Biednego Dzieciątka Jezus, które finansowały w Atyrau budowę domu sióstr i centrum duszpasterskiego w Atyrau. (Por. Tekst)

 

Budowa w Aktjubińsku (Fotografie)

 

Historia parafii katolickiej w Atjubińsku sięga lat siedemdziesiątych. W 1978 r. zakupiono przy ulicy Oktjabrskiej 60 dom, w którym katolicy zbierali się na modlitwę. 9 października 1983 r. pomocniczy biskup Rygi, Valerians Zondaks poświęcił świątynię wybudowaną przez aktjubińskich parafian pod kierownictwem o. Thomasa von Gumpenberga. 21 października 1993 r. proboszczem parafii w Aktjubińsku został mianowany ks. Guido Becker, kapłan z Meinz, zaś wikariuszem Tadeusz Smereczyński z diecezji lubelskiej. Od 1999 r. do dziś pełni on funkcję proboszcza. W 2009 r. został on podniesiony do godności „kapelana Jego Świątobliwości”.

 

Bardzo dużą pomocą w pracy duszpasterskiej i charytatywnej w Aktjubińsku są rodziny oraz ich pomocnicy realizujący drogę neokatechumenalną. Od 1995 r. przyjeżdżają oni do Aktjubińska z Hiszpanii, Włoch i Polski. Po 14 latach ich żywego i mężnego świadectwa oraz pomocy, powstały zręby miejscowej wspólnoty kościelnej. Obecnie do parafii należy około 100 wiernych, większość to młodzież różnych narodowości. Do parafii należy kilkanaście młodych rodzin, w których obydwoje małżonkowie świadomie wybrali drogę wiary. To w Kazachstanie duża rzadkość i wielka nadzieja dla nas. Świąteczna liturgia Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy gromadzi około 200 osób. Jeden z aktjubińskich parafian przygotowuje się do kapłaństwa w Seminarium Duchownym.

 

Parafia prowadzi na zewnątrz aktywną działalność ewangelizacyjną, a wewnątrz parafii, w małych wspólnotach, katechetyczną. Świecki zespół misyjny, liczący około 8 osób, prowadzi bezpłatne kursy języka hiszpańskiego i włoskiego, a także kursy komputerowe i gry na gitarze. W planach jest też prowadzenie zajęć plastycznych dla dzieci i utworzenie zespołu teatralnego dla młodzieży.

 

Od 2003 r. prowadzimy stołówkę dla biednych oraz ambulatorium. W latach 2007-08 został gruntownie przebudowany budynek „Parafialnej Caritas”. Obecnie, w okresie zimowym możemy w dobrych warunkach pomagać najuboższym, w dużej części bezdomnym - „Caritas Parafii w Aktjubińsku” wydaje posiłki dla około 60-80 osób dziennie. Potrzebujący mogą oddać swoje ubrania do pralni, wykąpać się i otrzymać podstawową pomoc medyczną.

 

Od 1995 do 2003 r. terytorium parafii powiększyło się poprzez nabycie pobliskich działek z 660 do 5257 m2. Na terytorium parafii, niedaleko świątyni znajdują się: dom ewangelizacyjny, biblioteka, plebania i dom dla przyjeżdżających kapłanów. Niestety, budynki te nie są w najlepszym stanie. Dlatego też od 2007 r. przygotowywaliśmy się do budowy nowego budynku. Projekt przewiduje, że będzie on łączył funkcje centrum parafialnego i plebani. Po długich staraniach udało się wypracować optymalny dla naszych warunków projekt i uzyskać wszystkie pozwolenia na budowę. Prace budowlane rozpoczęliśmy na początku lipca 2009 r. Do grudnia została wykonana żelazo-betonowa konstrukcja podpiwniczenia, oraz parteru. Wykonany został również strop nad podpiwniczeniem, oraz hydro i termoizolacja podpiwniczenia. Zakupiliśmy i przewieźli na plac budowy cegłę na cały budynek, co powinno pozwolić na rozpoczęcie prac budowlanych wczesną wiosną 2010 r. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku zdołamy znaleźć fundusze na wybudowanie całego budynku w stanie surowym.

 

Nadzieje na budowę w Aktau (Fotografie)

 

Aktau jest najmłodszą parafią w Atyrauskiej Apostolskiej Administraturze. Została ona założona dopiero w 2006 r. Proboszcz, ks. Aleksander Kalinouski, stara się przede wszystkim szukać miejscowych osób katolickiego pochodzenia, wprowadzić ich w życie wiary oraz przygotować do sakramentów św. Podobnie jak i w innych miejscach Zachodniego Kazachstanu, nie przeżywamy tu gwałtownych i licznych nawróceń. Systematyczna troska przynosi jednak owoce i ciągle w parafii pojawia się ktoś nowy, kto chce przybliżyć się do Boga w Kościele katolickim. W Aktau i okolicach jest także dosyć dużo obcokrajowców. Ich także staramy się otoczyć duszpasterską opieką. Msze św. sprawowane są w naszym mieszkaniu w Aktau, a także poza miastem w budynkach firm: Ersai, Agip oraz BUE.

 

W pracy duszpasterskiej wspomaga ks. Aleksandra socjusz oraz rodzina z Polski realizująca drogę neokatechumenalną. W 2009 r. udało się zakupić i wyremontować mieszkanie dla tej rodziny. Dzięki posiadaniu własnego niezależnego lokalu, dużo łatwiej będzie im wspierać działania duszpasterskie ks. Proboszcza.

 

Od samego założenia parafii w 2006 r. i jej zarejestrowania w 2007 r. prowadzone były starania o znalezienie i zakup ziemi pod budowę kościoła. Zostały one uwieńczone sukcesem: 18 sierpnia 2009 r. zakupiliśmy działkę budowlaną w 29 „mikrorajonie” miasta. Od tego momentu toczą się starania o uzyskanie „politycznej zgody” na budowę i tę konkretną lokalizację kościoła. Wydaje się, że proces ten, który obejmuje m.in. konsultacje w Ministerstwie Sprawiedliwości Kazachstanu, jest już na ukończeniu. Będziemy się starali następnie o akceptację naszego projektu i uzyskanie pozwolenia na budowę oraz wszelkich z tym związanych dokumentów. Mamy nadzieję, że uda się to zrobić do wiosny 2010 r., aby jak najszybciej można było rozpocząć prace budowlane.

 

Przygotowany już został przez panią Elżbietę Langer i jej syna Piotra projekt architektoniczny budynku, który trzeba dostosować do miejscowych wymagań. W trakcie realizacji jest projekt konstrukcyjny. Mamy nadzieję, że Pan Bóg pozwoli w przyszłym roku wybudować w stanie surowym świątynię w Aktau.

 

Chromtau (Fotografie)

 

Parafia w Chromtau przeżyła w tym roku zmianę proboszcza. Na miejsce ks. Janusza Potoka, który od sierpnia 2005 r. posługiwał tej wspólnocie, przybył ks. Piotr Jabłoniec. Przejął on obowiązki proboszcza pod koniec maja br.

 

Po zewnętrznym remoncie naszego domu modlitwy w Chromtau (wymianie dachu, wykonaniu termoizolacji ścian, wymianie okien, uporządkowaniu obejścia domu) przyszła kolej na wymianę systemu grzewczego w budynku.

 

W przyszłym roku proboszcza czeka dalszy ciąg remontu domu modlitwy – prace wewnątrz budynku. Konieczne jest także przeprowadzenie remontu mieszkania dla księży.

 

Szukać woli Bożej...

 

Dziesięć lat w perspektywie historycznej to niezbyt długi okres. Tym bardziej trzeba dziękować Panu Bogu, że w ciągu tego stosunkowo krótkiego czasu udało się nam w Zachodnim Kazachstanie stworzyć materialne zręby kilku normalnych parafii. Jest to jednocześnie dostatecznie długo, by uświadomić sobie, że nawet bardzo intensywne wysiłki księży, sióstr zakonnych i świeckich misjonarzy w ciągu tych minionych lat nie stanowią gwarancji „nawrócenia” i stałego wzrostu wspólnoty wiernych. Wielu z tych, którzy przygotowali się i przyjęli chrzest, rzadko lub wcale nie przychodzą do kościoła. Zmienili miejsce zamieszkania, pracę, ktoś związał się z osobą niewierzącą, ktoś znalazł inny kościół, komuś chodziło o całkiem coś innego...

 

Trzeba nam cierpliwie trwać i pytać, czego Pan Bóg od nas chce? Cierpliwie czekać, aż kiedyś nasi dzisiejsi ministranci i chórzystki przyprowadzą może do Kościoła swoje dzieci. Modlić się, o spokój i wolność. Prosić Pana Boga, by działał przez nas, a czasami także mimo naszej nieudolności. Mieć nadzieję, że wiara i pobożność udzielają się innym, nawet bez wielu słów zachęty.