|
Święta Bożego Narodzenia, przełom starego i
nowego roku,
to czas, kiedy robi się podsumowania tego, co przeszło,
snuje plany i marzenia na przyszłość.
Dziękując Panu Bogu za przeżyty rok
z wdzięcznością chcę
wspomnieć ludzi i wydarzenia,
które były szczególnie ważne dla
nas,
w Zachodnim Kazachstanie.
„Kadry są najważniejsze...”
„Kadry są najważniejsze...”
W Kazachstanie lubią powtarzać powiedzenie Stalina, że «Кадры
решают все» - kadry stanowią o wszystkim. Z
naszego punktu widzenia trzeba zdać sobie sprawę, że kadrami w
Kościele zajmuje się „Szef” na górze, rozdzielając powołania. Z
drugiej strony Pan Bóg posługuje się ludźmi, by ludzi powoływać.
Jedną z najważniejszych trosk w Kazachstanie jest staranie, by
miał kto głosić Ewangelię oraz spełniać cały szereg innych, mało
spektakularnych czynności. Atyrauska Apostolska Administratura
jest na tyle mała, że ciągle bez większego trudu można wyliczyć
jej wszystkich pracowników. Trzeba jednak pamiętać, że dziewięć
lat temu pracował na tym terenie tylko jeden ksiądz... |
 |
|
 |
Kończący się 2008 r., był dla nas czasem „zmiany warty”.
Podczas listopadowego spotkania księży, sióstr zakonnych i
świeckich wolontariuszy pracujących w Zachodnim Kazachstanie
okazało się, że na dziewiętnaście obecnych osób, tylko pięć jest
tutaj dłużej niż rok. Pozostali przyjechali do Kazachstanu w
ostatnich miesiącach.
Niestety grono duszpasterzy się zmniejszyło: pod koniec
sierpnia, po pięciu latach pracy w Atyrau oraz w Uralsku
wyjechał do Polski ks. Wojciech Maślanka. Niespodziewanie we
wrześniu nie został wpuszczony do Kazachstanu ks. Marian Brach,
który od niedawna pełnił posługę proboszcza w Atyrau. Była to
prawdopodobnie konsekwencja drobnego niedopatrzenia w
wypełnieniu obowiązków meldunkowych w czasie jego pobytu w
Uralsku. Niestety, od decyzji o deportacji nie było odwołania.
Cieszę się bardzo z przyjazdu do Apostolskiej Administratury
trzech księży Piotrów. Pierwszy zawitał ks. Peter Sakmar z
Diecezji Spiskiej na Słowacji. Przyjechał z dwójką
wolontariuszy: Ewą Krajcovicovą i Tomasem Lukac. Kolejnym był
ks. Piotr Kluza z Diecezji Tarnowskiej. Po przyjeździe w
sierpniu przez pewien czas pracował on w Chromtau. Po deportacji
ks. Mariana Bracha objął posadę proboszcza w Atyrau.
We wrześniu przyjechał do Aktjubińska ks. Piotr Jabłoniec z
Diecezji Warszawskiej. |
W kwietniu pożegnaliśmy należącą do odnowy charyzmatycznej
wolontariuszkę z Kanady Wilhelminę Kuttschrutter, nazywaną przez
wszystkich „Mrs. K”. W Atyrau przebywała ona od jesieni 2002 r.
Uczyła języka angielskiego, prowadziła lekcje religii w szkole
dla dzieci pracowników międzynarodowych firm naftowych,
zorganizowała krąg biblijny... Mimo swojego zaawansowanego już
wieku była osoba bardzo aktywną. Niestety odezwały się kłopoty
zdrowotne. Przyjechała jeszcze do nas na kilka dni jesienią. Być
może ostatni już raz...
Po świętach wielkanocnych opuściły Atyrau ze względu na braki
personalne Siostry od Biednego Dzieciątka Jezus. Pracowały w
Atyrau prawie sześć lat. Tworzyły naszą wspólnotę parafialną w
szczególnie ważnym okresie, po otwarciu kościoła w Atyrau.
Dzięki ich staraniu został wybudowany „dom dla sióstr” wraz ze
stosunkowo dużym zapleczem duszpasterskim. Na szczęście budynki
te nie pozostają puste, gdyż pod koniec sierpnia zawitały do nas
Siostry Elżbietanki. Dzięki nim nasze centrum duszpasterskie
znowu tętni życiem.
W grudniu zakupione zostało mieszkanie w Uralsku z myślą, że
Siostry Elżbietanki założą tam swoją drugą placówkę w Zachodnim
Kazachstanie. |
 |
|
 |
Od ponad roku w naszej administraturze pomagają
wolontariusze z Ruchu Światło – Życie. Przez dziewięć miesięcy,
od października 2007 do sierpnia 2008, były u nas w Atyrau
Katarzyna Januszewska i Natalia Radulska. Ich pobyt i posługa w
naszej wspólnocie były szczególnie ważnie, gdyż w ciągu kilku
miesięcy musiały przejąć obowiązki sióstr zakonnych. W nowym
roku szkolnym do Atyrau przyjechały Jowita Pałka i Justyna
Galant z Diecezji Warszawsko-Praskiej, zaś Przemek Wieczorek z
Łodzi podjął posługę w Chromtau.
Temat powitań i pożegnań można kontynuować jeszcze dalej: W
Aktau przez kilka miesięcy przebywała hiszpańska rodzina z
neokatechumenatu wraz z dwoma nauczycielkami. Ich miejsce na
początku 2009 r. ma zająć rodzina z Polski. Obecnie,
pochodzącemu z Białorusi, ks. Aleksandrowi Kalinowskiemu
pomagają pan Edward Oczkowski i panie: Helena Blachowicz i
Grażyna Narowicz.
|
W parafii w Aktjubińsku panuje natomiast pewna stałość;
proboszcz, ks. Tadeusz Smereczyński trwa na swoim stanowisku już
od ponad piętnastu lat. Od kilku lat przebywa tam rodzina Gorgio
i Artury Burza z trójką dzieci. Pochodzą oni z Włoch i od
kilkunastu lat realizują drogę neokatechumenatu. Od kilu lat
pomagają rodzinom „w misji” w Aktjubińsku Maria Lourdes, Isabel,
Aranchia i Maria La Paz pochodzące z Hiszpanii.
W sumie obecnie pracuje w naszej administraturze dziewięciu
księży (wliczając biskupa), trzy siostry zakonne oraz około
12-14 osób świeckich.
Do grona naszych współpracowników należy doliczyć także trzech
kleryków z Diecezji Tarnowskiej, którzy przyjechali do nas na
praktykę wakacyjną. Po raz kolejny okazali się bardzo pomocni w
gorące letnie dni. |
 |
 |
Najprawdopodobniej upłynie jeszcze dosyć dużo wody w Uralu,
zanim w Zachodnim Kazachstanie miejscowi księża, siostry zakonne
oraz osoby świeckie przejmą odpowiedzialność za miejscowy
Kościół. Na razie zdani jesteśmy na pomoc z zagranicy.
Myślę, że praca w Kazachstanie nie może być traktowana wyłącznie
jako poświęcenie, czy ofiara. Każdy z nas tu przebywających może
czuć się obdarowanym. Nawet krótki pobyt z dala od rodzinnego
domu rozszerza horyzonty, wzbogaca doświadczenie i daje okazję
do sprawdzenia siły swojego charakteru. Szukamy ludzi, którzy
nie tyle chcą „się poświęcić” dla pracy w Kazachstanie, lecz
takich, którzy będą w stanie polubić tutejszych ludzi i znaleźć
radość w służbie naszemu Kościołowi.
|
Budowa w Uralsku zakończona
Jednym z najważniejszych i długo oczekiwanych przez nas
wszystkich wydarzeń było otwarcie kościoła w Uralsku. Prace
budowlane trwały od 2004 r. Uroczystego otwarcia dokonał 24
sierpnia nasz nowy nuncjusz apostolski Miguel Maury Buendia.
Konsekracja kościoła odbędzie się najprawdopodobniej w 2009 r.
Budowa kościoła jest chyba wszędzie na świecie wielkim
wyzwaniem, tym bardziej tutaj w Kazachstanie. Uralski proboszcz
ks. Jan Trela przez trzy lata był jednocześnie managerem,
zaopatrzeniowcem, kontrolerem jakości
i „ostatnią deską ratunku” we wszelakich problemach...
|
 |
|
 |
Kościół i dom parafialny już służą parafii, chociaż załatwienie
wszystkich formalności administracyjnych związanych z przyjęciem
budynku do eksploatacji ciągle jeszcze trwa. Wobec tego staramy
się na razie prowadzić duszpasterstwo bez wielkiego rozgłosu...
Zadajemy sobie pytanie, co robić, by pomieszczenia, budowane z
tak dużym wysiłkiem, dobrze służyły mieszkańcom Uralska i
przybyszom? Z pewnością kluczową role odgrywają ludzie pracujący
w „winnicy pańskiej”. Prosimy o modlitwę, by ich w Uralsku nie
zabrakło. |
Remont w Chromtau
Od kilku lat staramy się kupić ziemię i rozpocząć budowę
kościoła w Chromtau. Niestety na razie bezskutecznie. Dlatego
też ks. Janusz Potok przeprowadził w tym roku remont
istniejącego od wielu, lat domu modlitwy. Proboszcz z Chromtau
tak pisał o tych pracach: „Przed kilku laty w naszym mieście
wyrosła piękna cerkiew prawosławna. Niedaleko od niej powstał
nowy meczet. Nasza kaplica natomiast swoim wyglądem odpychała.
Podjęliśmy trud jej remontu. Dom zmienił się nie do poznania.
Tam, gdzie jeszcze niedawno kapało na głowę, przez nieszczelnie
pokryty eternitem dach, a wiatr hulał przez stare, wysłużone
okna, teraz widzimy nową blachę dachówkową, okna, drzwi i
ocieplone ściany.
|
 |
|
 |
W naszym małym miasteczku, wydarzenie to nie przeszło bez
echa. Ludzie przechodząc ulicą przystają i podziwiają. Wielu
specjalnie przyjeżdża, aby popatrzeć, co takiego zrobili
katolicy. Ciekawość wiedzie niektórych zajrzeć do środka,
dowiedzieć się czegoś więcej o kościele i wierze.
Doświadczamy wiele dobroci z różnych stron. Szczególnie w od
mieszkańców „naszej” ulicy, producentów
i sprzedawców materiałów budowlanych.
Remont świątyni zjednoczył naszą wspólnotę. Ludzie przychodzili
pomagać na ile kto mógł. Niektórzy po kilka dni, starsi i
dzieci. Nawet nasze babcie czynnie włączały się w dzieło
porządkowania kaplicy. To nasza radość i nasza chluba. W
przyszłości trzeba jeszcze wzmocnić fundament, zmienić system
ocieplenia i dokończyć remont wewnątrz pomieszczeń.”
|
Plany budowlane...
Sam budynek kościelny i posiadanie innych pomieszczeń nie jest
gwarancją sukcesu duszpasterskiego. Niemniej jednak ich brak
stanowi w Kazachstanie bardzo poważną przeszkodę w pracy.
Dlatego też staramy się systematycznie podejmować nowe
inwestycje budowlane i utrzymywać w należytym porządku te
budowle, które już powstały.
Po zakończeniu budowy w Uralsku udało się nam w Atyrau pomalować
wewnątrz dom sióstr i kościół. W przyszłym roku czekają nas
prace na zewnątrz tych budynków.
W Aktjubińsku będziemy chcieli rozpocząć budowę plebani i
centrum duszpasterskiego. Wydaje się, że w ciągu zimy ks.
Tadeusz Smereczyński powinien uporać się z uzyskaniem
odpowiednich zezwoleń, aby wiosną można było rozpocząć prace.
Kolejnym palącym projektem jest budowa kościoła w Aktau. Na
razie nie ma wielkich nadziei na zdobycie ziemi w tym mieście.
Modlimy się, by jakimś cudem to się udało, a wtedy trzeba będzie
szybko przystąpić do pracy. |
 |
|
 |
Ustawa „o (braku) wolności religijnej”
Od kilkunastu miesięcy prowadzone są w Kazachstanie prace nad
nowym prawodawstwem dotyczącym religii. Nowe regulacje prawne
zostały już zaakceptowane przez niższą i wyższą izbę parlamentu
i czekają na podpis prezydenta. Biskup luterański z Astany Jurij
Nowgorodow w jednym z wywiadów powiedział, że przygotowywane
prawo powinno nosić raczej nazwę „o braku wolności religijnej”.
Przewiduje ono np. konieczność uzyskania pisemnej zgody
obydwojga rodziców na uczestnictwo dzieci w obrzędach
religijnych. Wszystkie związki wyznaniowe powinny zostać
ponownie zarejestrowane, przy czym jednym z warunków rejestracji
ma być przedstawienie podpisów 50 – osobowej grupy inicjatywnej,
która „zakłada” parafię, czy też diecezję. Zaostrza się rygory
administracyjne i mechanizmy kontrolne, zwiększa kary za
wszystkie wykroczenia.
Niestety, wydaje się, że może nam to bardzo skomplikować życie.
Zobaczymy. Może jednak w jakimś stopniu pożytecznym będą
poszukiwania rodziców dzieci, które w czasie wakacji nieraz od
rana do wieczora są w naszym centrum. Może dobrze, jeżeli nasi
parafianie poczują się zobowiązani do obrony swojej parafii.
|
Spełniać marzenia...
Bożonarodzeniowe marzenie w Kazachstanie to sen o Kościele
pełnym radosnych ludzi; Kościele żywym i otwartym, gdzie dla
każdego, kto chce się modlić i zaangażować w taki czy inny
sposób znajdzie się miejsce. Staramy się wspólnie realizować tę
wizję.
Wobec Boga i ludzi chcę wyrazić wdzięczność wszystkim, którzy
pomagają nam spełniać to marzenie.
Dziękuję przede wszystkim tym, którzy przyjechali nad brzegi
Uralu i Morza Kaspijskiego. Księżom, siostrom zakonnym,
wolontariuszom, którzy zajmują w naszej rzeczywistości coraz
ważniejsze miejsce. W tym roku trafili do nas po raz pierwszy ze
Słowacji, mam nadzieję, że zadomowią się na stałe w Uralsku.
Jestem bardzo wdzięczny za posługę wolontariuszy z Ruchu
Światło-Życie
i wszystkich, którzy ich wspierają, szczególnie moderatorowi
diakonii misyjnej w Diecezji Warszawsko-Praskiej księdzu
Piotrowi Główce.
Pragnę podziękować Biskupom księży pracujących w Atyrauskiej
Administraturze Apostolskiej, którzy wspaniałomyślnie posłali tu
swoich kapłanów i wspierają nas na różne sposoby. Z Diecezji
Tarnowskiej bp Wiktor Skworc wysłał nas trzech, Arcybiskup
Kazimierz Nycz pozwolił w tym roku na przyjazd drugiego księdza
ze swojej archidiecezji. Abp Józef Życiński ma w Kazachstanie na
stałe jednego księdza; drugi, ks. Zbigniew Lenart - „katechista
wędrowny” odpowiedzialny za droge neokatechumenalną w
Kazachstanie odwiedza nas często. Abp Sławoj-Leszek Głódź, bp
František Tondra, bp Kazimierz Górny „mają u nas” po jednym
księdzu. |
 |
|
 |
Opatrznościowe było pojawienie się wśród nas Sióstr
Elżbietanek. Serdeczną wdzięczność wyrażam Matce Generalnej tego
zgromadzenia S. M. Samueli Werbińskiej za życzliwą
i konkretną pomoc.
Nasza praca ma swoje oparcie w modlitwach i ofiarach płynące z
różnych stron świata. Bóg zapłać za nie! Modlimy się każdego
dnia za naszych dobroczyńców i dziękujemy jednocześnie, że brak
środków materialnych nie jest dla nas w zasadzie przeszkodą dla
ewangelizacji.
Niestety, na świecie nie ma nic stałego. W ubiegłym roku o tej
samej porze największe niedzielne zgromadzenia wiernych mieliśmy
na polu naftowym w Tengizie. Przed kilkoma tygodniami zakończył
się tam wielki projekt budowlany i obecnie ks. Cezary Komosiński
nie ma tam dla kogo sprawować Mszy św.
Jak Pan Bóg pozwoli, spędzę tegoroczny wieczór wigilijny w Aksaj
– trochę ponad 100 km od Uralska, na osiedlu pracowników firm
naftowych pracujących na złożu gazu Karachaganak. Chcą oni
przeżyć bożonarodzeniową Mszę św. Może stanie się to początkiem
częstszych wizyt.
|
Niedaleko Atyrau, na Karabatanie prowadzona jest również
potężna budowa, na której pracuje wielu katolików z różnych
stron świata. Może i tam uda się nam w tym roku dotrzeć.
Biskupi Kazachstanu mieli w tym roku okazję opowiadać w czasie
wizyty „ad limina apostolorum” o swoich troskach i nadziejach.
Mamy nadzieję, że kontakt ze Stolicą Apostolską zaowocuje pomocą
dla nas na kazachstańskim stepie.
Nikt nie wie ile czasu da nam Pan Bóg na ziemską pielgrzymkę ku
wieczności. Trzeba jednak ten czas wykorzystać jak najlepiej.
|
 |