Katarzyna Januszewska, U nas w Kazachstanie...
Historia i teraźniejszość.
Wszystko to działo się dosyć szybko. Najpierw decyzja: „tak, jedziemy do Kazachstanu”. Gdzieś tam nad Morzem Kaspijskim potrzebują woluntariuszy z ruchu „Światło – Życie”, wiec jedziemy. Jeszcze tylko oficjalne zaproszenia, trzeba załatwić urlop dziekański, wizy, bilety i lecimy do Atyrau w Zachodnim Kazachstanie. Trochę dziwnie, bo podróżujemy przez Berlin i Moskwę, ale tak podobno najtaniej.
Nie wszystko da się wyczytać w internecie. Wystukujesz w Googlach „Kazachstan” i pojawia się zdjęcie Borata w kostiumie kąpielowym – nie wiem, ale Sacha Baron Kohen chyba nigdy tu nie był. My tu jesteśmy. Wraz z lądowaniem w Atyrau (ja 29 października, Natalia 26 listopada) znalazłyśmy się w trochę innym świecie, którego trzeba się nauczyć na własnej skórze.
Tak, internet jest przydatny, warto znać te podstawowe informacje, czytamy np.:
„Demografia Kazachstanu jest bardzo zróżnicowana. Spośród ponad 15 mln mieszkańców Kazachstanu największe grupy etniczne stanowią Kazachowie – 42% oraz Rosjanie – 36%. Islam sunnicki wyznaje 47% społeczeństwa, natomiast wyznawcy prawosławia stanowią 44% (ogólnie chrześcijanie stanowią prawie 47% społeczeństwa). Większość z ok. 100 tys. katolików stanowią Polacy, Ukraińcy, Białorusini, Rosjanie - potomkowie ludzi deportowanych za czasów Związku Radzieckiego.
Troszkę się to niby z wiadomościami CIA rozmija, ale tylko minimalnie (por. The World Factbook, https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/geos/kz.html#People). Dane te wydają się dosyć optymistyczne – jest dosyć dużo chrześcijan! My jednak trafiłyśmy do Zachodniego Kazachstanu, a tutaj jest nieco inna sytuacja – prawie 90 % Kazachów, którzy uważają się za muzułmanów. Na miejscu okazuje się także, że trudno jednoznacznie ocenić ten dosyć złożony świat. Niby Rosjanie są największą grupą a oni są prawosławni. Tyle, że podobno stosunkowo rzadko chodzą do cerkwi...Trafiam na kolejną statystykę. Pokazuje ona zarejestrowane w Kazachstanie organizacje religijne – parafie. Po wspólnotach muzułmańskich (1853 zarejestrowane wspólnoty w 2006 r.) drugie miejsce zajmują parafie różnych Kościołów i sekt protestanckich. Jest ich obecnie ponad 1100 a rozwijają się bardzo dynamicznie. W ciągu ostatnich pięciu lat zostało zarejestrowane 258 nowych, to prawie tyle, ile jest w Kazachstanie parafii prawosławnych w ogóle (w 2006 r. Kościół prawosławny miał w Kazachstanie 267 parafii). Kościół katolicki w Kazachstanie ma obecnie około stu zarejestrowanych parafii. Łatwo je zlokalizować przy pomocy strony internetowej www.catholic-kazakhstan.org.
Chrześcijaństwo dotarło na te tereny dużo wcześniej niż na ziemie polskie. Już w I w. p.n.Ch. „jedwabnym szlakiem” przez Środkową Azję w kierunku Chin podróżowali kupcy opowiadając o Chrystusie. Na krańce ówczesnej cywilizacji, a może raczej na obszar pomiędzy cywilizacjami europejską i imperiami azjatyckimi, trafiali przede wszystkim tacy, którzy się w centrach nie bardzo mieścili. Było na przykład na tym terenie dosyć dużo monofizytów.
Losy chrześcijaństwa na tym terenie były bardzo burzliwe. Przez kilka wieków rozwijało się ono swoimi torami, ale rozwój ten został zahamowany w VIII w., gdy dotarł tu islam. Na przełomie XII i XIII wieku Kościół Katolicki zainteresował się bardziej Środkową Azją. Zaczęły powstawać katolickie metropolie i diecezje. Pierwszymi katolickimi misjonarzami
w Kazachstanie byli franciszkanie. W następnych wiekach katolicyzm został jednak prawie zupełnie wyparty przez islam. Dopiero w połowie XIX w. rozpoczął się nowy etap obecności chrześcijaństwa na terenie współczesnego Kazachstanu. Był on związany z tym, że tereny te weszły w skład imperium rosyjskiego. Terytorium Kazachstanu już w czasach caratu stało się miejscem zsyłek niepokornych. Inni przyjeżdżali robić pieniądze i karierę. Wielu było wśród nich katolików: Polacy, Niemcy Litwini, Czesi, Łotysze, Węgrzy, Austriacy Francuzi...
W tym czasie powstało w Kazachstanie kilka parafii katolickich. Rewolucja 1917 r. położyła kres temu procesowi; wszystkie parafie zostały zniszczone, represje dotknęły duchowieństwo i najbardziej aktywnych wiernych. Zniknięcie wielu wspólnot katolickich było związane również z powrotem Polaków do Polski i na Ukrainę.
O okresie władzy sowieckiej wiemy stosunkowo dużo. Właściwie do lat osiemdziesiątych katolicy nie mieli możliwości organizowania swoich parafii a duszpasterze pojawiali się stosunkowo rzadko w miejscowych nieformalnych wspólnotach. Od lat 80-tych XX w. trochę zaczęło się to zmieniać. Władze pozwalały po wielu bojach na zakładanie pierwszych parafii. Najczęściej powstawały one w środowiskach niemieckich i polskich przesiedleńców. Po rozpadzie Związku sowieckiego nastąpiło kolejne przesilenie. Z jednej strony masowo zaczęli wyjeżdżać do swojej ojczyzny Niemcy, a potem także Polacy. Wiele kwitnących niegdyś parafii i wspólnot religijnych znalazło się na krawędzi rozpadu. Z drugiej strony, w miejscu nieformalnych punktów duszpasterskich powstawały zarejestrowane parafie. Pojawiła się także możliwość przyjazdu księży i sióstr zakonnych do pracy duszpasterskiej.
Proces ten został przyspieszony, gdy w 1998 r. nuncjusz apostolski abp Marian Oleś doprowadził do podpisania umowy między Watykanem a Kazachstanem (konkordatu). Dzięki tej umowie zostały m.in. dokonane zmiany w strukturze Kościoła katolickiego. Do 1999 r. na terenie całego Kazachstanu istniała tylko jedna Administratura Apostolska. 6 sierpnia 1999 r. Kazachstan został podzielony na cztery części; powstała diecezja w Karagandzie i trzy Administratury Apostolskie: w Astanie, Almacie i Atyrau. W sumie w Kazachstanie istniało wtedy około 70 parafii oraz ponad 100 punktów duszpasterskich – domów modlitwy. Większość z nich znajdowała się na północy Kazachstanu (Astana, Kokczetawa, Pietropawłowsk, Pawłodar etc.) oraz w okolicach Karagandy, i Almaty. Dzisiaj Astana to archidiecezja, stolica prowincji kościelnej. Ałmata jest od 2003 r. stolicą diecezji. Atyrau pozostaje Administraturą Apostolską – zalążkiem diecezji.
W Atyrau
Z pewnej perspektywy można stwierdzić, iż utworzenie Administratury Apostolskiej
w Atyrau było prawdziwym eksperymentem. Obszar administratury jest ponad dwukrotnie większy od Polski - wynosi 727,600 km2. Zamieszkuje go nieco ponad dwa miliony osób.
W 1999 r. na terenie Zachodniego Kazachstanu istniała tylko jedna parafia w Aktjubińsku oraz oddalony od niej o 100 km dom modlitwy w Chromtau. Pracował tu tylko jeden ksiądz. (Dla porównania w Uzbekistanie Administratura Apostolska utworzona została dopiero
w 2005 r., w Kirgistanie zaś w 2006 r., kiedy istniało tam już po kilka dobrze funkcjonujących parafii.) Administratorem Apostolskim dla Zachodniego Kazachstanu został mianowany ks. dr Janusz Kaleta. Rozpoczął się czas organizowania struktur kościelnych. Dziś istnieje w Zachodnim Kazachstanie 6 parafii:
· Atyrau - Parafia Przemienienia Pańskiego, utworzona w 1999r.
· Aktjubińsk - Parafia Dobrego Pasterza, utworzona w 1983 r.
· Chromtau - Parafia Świętej Rodziny, utworzona w 1988 r.
· Uralsk - Parafia Najświętszej Matki Boskiej Nieustannej Pomocy, utworzona w 2003r.
· Kulsary - Parafia Miłosierdzia Bożego, utworzona w 2003r.
· Aktau - Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa, utworzona w 2006 r.
W parafiach tych posługuje siedmiu kapłanów, w tym sześciu Polaków. Wymowne są odległości między nimi: leżące najbliżej siebie Aktjubińsk i Chromtau dzieli 100 km, zaś Uralsk i Aktau – parafie najbardziej od siebie oddalone – niebagatelne 1300 km.
Największym problemem w pracy misyjnej w Atyrau i w Zachodnim Kazachstanie jest fakt, że zlaicyzowane, w ogromnej większości niechrześcijańskie społeczeństwo nie czuje na co dzień potrzeby obecności Kościoła. Nawet ci, którzy uważają się za katolików pojawiają się w kościele tylko w czasie pogrzebów, czy najważniejszych świąt.
Państwo bardzo obawia się fundamentalizmu islamskiego, np. wahabitów. W praktyce z podejrzliwością traktowane są wszystkie organizacje religijne, nie wyłączając tych najbardziej znanych i legalnie działających. Mnożone są wymagania administracyjne, którym trudno sprostać nawet przy najlepszych chęciach. W Polsce wymagania te najczęściej nie istnieją lub są dużo łatwiejsze do spełnienia. Nie można bardzo liczyć na dobrą wolę urzędników, tym bardziej, że zakorzeniona jest tu mentalność załatwiania wszystkich spraw w oparciu o więzi rodzinne, znajomości, układy, a gdy tego brakuje – o pieniądze. Najprostsza i oczywista nawet sprawa może urosnąć do rangi problemu, jeżeli petent nie dysponuje którąś z tych rzeczy lub pryncypialnie nie chce dać urzędnikowi jakiegokolwiek prezentu. Dodatkowym utrudnieniem jest nieznajomość prawa, bądź dowolne jego interpretowanie przez urzędników oraz duża zmienność przepisów.
Nauczenie się funkcjonowania w tych warunkach jest dla misjonarzy koniecznością i wyzwaniem. Podobno jednak każdy problem jest szansą, wiec niekończące się wędrówki po urzędach są także okazją do spotkania wielu ludzi, do rozmów nie tylko o potrzebnych dokumentach, ale także o Panu Bogu.
Kazachstan przeżywa obecnie gorączkę naftową – działa tu kilkaset mniejszych i większych przedsiębiorstw międzynarodowych. Są tu także Polacy z Krakowskiego Przedsiębiorstwa Poszukiwania Nafty i Gazu, oraz firmy związane z Petrolinvestem. Nie wystarcza więc opanować język rosyjski. Dobrze, jeżeli duszpasterze mogą posługiwać dodatkowo jakimś językiem obcym, na przykład angielskim lub włoskim. Język kazachski, który bardzo szybko zyskuje coraz większe znaczenie, tworzy kolejne piętro tej swoistej wieży Babel. Wydaje się, że w ciągu kilku następnych lat na Zachodzie Kazachstanu będzie bardzo trudno funkcjonować w sferze administracyjnej i publicznej bez znajomości tego języka. Przyszłość katolicyzmu zależy w dużej mierze od tego, czy znajdą się księża i siostry zakonne gotowi nauczyć się języka kazachskiego.
Przetrwać i robić swoje...
Jadąc w nieznane do Kazachstanu zastanawiałyśmy się, co będzie naszym głównym zadaniem. Dzisiaj możemy nieco więcej na ten temat powiedzieć.
Generalnie robimy co się da i co jest akurat potrzebne. Nawet gotowanie nie jest aż tak straszne jak się wydawało. Najwięcej czasu zajmuje nam obecnie tłumaczenie rozmaitych tekstów z rosyjskiego na polski i z polskiego na angielski oraz uaktualnianie strony internetowej Kościoła katolickigo w Kazachstanie zdjęciami, informacjami i tekstami. Na owoce naszych wysiłków można popatrzeć otwierając stronę: http://www.catholic-kazakhstan.org . Mamy też dyżury w centrum duszpasterskim, gdzie zajmujemy się dziećmi, które przychodzą na zajęcia z języka angielskiego, pograć na komputerze albo w tenisa stołowego.
Mamy nawet możliwość spełniać się artystycznie; w planie jest nawet kilka koncertów na różne składy: wiolonczela – organy, wiolonczela – gitara, trio fortepianowe…
Naszą najnowszą, najbardziej autorską i eksperymentalną działalnością jest animowanie młodzieżowej wspólnoty. Za nami trzy spotkania, na których pojawia się około 10 osób. Poznałyśmy je, chodząc na próby chórów, przygotowujących oprawę mszy odprawianych po rosyjsku, angielsku i włosku
Pole do wykorzystywania daru języków mamy ogromne: w domu sióstr, w który mieszkamy komunikacja odbywa się w czterech językach: po polsku, rosyjsku, angielsku i niemiecku.
Nieodłącznym elementem naszych działań jest nieustanne zdobywanie nowych umiejętności: językowych, praktycznych, interpersonalnych.
Po świeże informacje na temat naszego życia i działania w Atyrau zapraszamy na naszego bloga: www.wpraga.oaza.pl/dmis. Jednocześnie zwracamy się z prośbą o pomoc materialną na funkcjonowanie diakonii misyjnej diecezji warszawsko – praskiej. Lada tydzień – tym razem na Ukrainę - wyjeżdżają dwie kolejne dziewczyny, co jest ogromną radością ale też i wydatkiem. Licząc na zrozumienie, podajemy kontakt mailowy: diakoniamisyjna@gmail.com
Potrzeba świadectwa chrześcijańskiego życia
Społeczeństwo wychowywane bez Boga i wartości opartych na Ewangelii potrzebuje ludzi wierzących. Takich, którzy będą dawali świadectwo chrześcijańskiego życia opartego na przykazaniach miłości Boga i bliźniego.
To, co najbardziej rzuca się w oczy zaraz po przyjeździe do Atyrau, to niesamowicie wysoki poziom agresji wśród kierowców, widoczny w powszechnym i nagminnym łamaniu przepisów, niecierpliwości, brutalnej nieraz rywalizacji z innymi uczestnikami ruchu. Uderza też liczba ekskluzywnych, ekstrawaganckich samochodów, rzadko spotykanych nawet w Warszawie. Ulice miast są swoistym kalejdoskopem problemów społeczeństwa. Z jednej strony krzyczące bogactwo „nowych Kazachów”, czy „nowych Rosjan” – jak tu nazywają miejscowych nowobogackich, z drugiej - wołająca o pomoc nędza materialna i moralna; agresja, przemoc, patologie rodzinne, aborcja i alkoholizm. Pole do pracy jest ogromne. Potrzeba ludzi, którzy nie będą łudzić się, że dokonają cudu licznych nawróceń, a z pomocą Bożą będą starać się stawiać czoło realnym problemom.
Katarzyna Januszewska
Diakonia Misyjna Ruchu Światło - Życie