Bp Janusz Kaleta, Witraże Macieja Kauczyńskiego


W 2001 r. toczyła się budowa kościoła w Atyrau, planowaliśmy jej zakończenie na 2002 rok
i coraz bardziej aktualne stawało się pytanie o wystrój wnętrza. Projekt naszej świątyni został opracowany przez panią Elżbietę Langer a pierwowzorem budynku zaprojektowany przez nią był klasztor sióstr karmelitanek w Tarnowie. Koncepcja aranżacji tarnowskiego klasztoru została opracowana przez ks. prałata Tadeusza Bukowskiego, dyrektora Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie. Do niego też zwróciłem się z prośbą po pomoc w tej sprawie. Ks. Tadeusz polecił pracownię autorską panów Macieja i Piotra Kauczyńskich. Obydwaj oni są absolwentami Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie – Wydziału Architektury Wnętrz. Maciej ukończył studia w 1967 roku, a Piotr, jego syn w 1998 roku. Od czasu ukończenia studiów uprawiają oni przede wszystkim sztukę sakralną, aranżując wnętrza kościelne. Pracują w technikach: mozaiki, sgraffita, fresku, a także projektując witraże oraz elementy wyposażenia wnętrz (meble, tabernakula, ołtarze, ambony, żyrandole, kinkiety i inne detale). Maciej Kauczyński w swojej wieloletniej działalności zaprojektował już ponad 900 witraży w Polsce i za granicą. W uznaniu osiągnięć w dziedzinie sztuki sakralnej został on uhonorowany przez Ojca Świętego Jana Pawła II orderem Św. Sylwestra.*

 

Z perspektywy kilku lat można powiedzieć, że była to opatrznościowa rada, ponieważ udało się nam w jednorodny, piękny i głęboki teologicznie sposób ukształtować wnętrze naszej świątyni. Podstawowe znaczenie ma w tym względzie głęboka duchowość, wiedza i wrażliwość, która znajduje odzwierciedlenie w ich dziełach oraz ogromna ludzka życzliwość panów Macieja i Piotra. Kiedy, w kilka lat później można było już myśleć o aranżacji wnętrza kościoła w Uralsku, naturalnym było to, że zwróciliśmy się pod ten sam adres z prośbą o pomoc.

 

Jednym z najważniejszych elementów wystroju naszych kościołów są witraże. Zostały wykonane w pracowni pana Zygmunta Gustaba w Krakowie.** Pan Maciej Kauczyński tworzy witraże figuralne. To „Biblia pauperum” w najlepszym tego słowa znaczeniu. Symbolika przedstawianych scen, kolorystyka, dbałość o wierność Pismu św. i teologii katolickiej sprawiają, że chce się kontemplować i opowiadać o nich. Chciałbym przedstawić niektóre myśli, nasuwające się przy medytacji nad tymi wyczarowanymi na szkle obrazami.

 

Kościół w Atyrau jest wybudowany pod wezwaniem „Przemienienia Pańskiego”, dlatego też w dwóch oknach na ścianie ołtarzowej znajdują się „Biblijne sceny przemiany”: „Zwiastowanie”, „Cud w Kanie Galilejskiej”, „Wieczerza paschalna – Eucharystia” i „Zmartwychwstanie Chrystusa Pana”.

 

Zwiastowanie (Łuk 1,26-38)

 

Archanioł Gabriel przychodzi do Maryi przekazując posłanie od Boga samego o tym, że została wybrana, by urodzić Zbawiciela Świata, Syna Bożego. Anioł w ręku trzyma lilię, symbol dziewictwa. Maryja w geście pełnym pokory klęczy ze skrzyżowanymi na piersiach rękami. Nimb wokół jej głowy symbolizuje świętość. W górze unosi się gołąb – symbol Ducha Świętego. Spływają od Niego w stronę Maryi promienie – symbol Bożego błogosławieństwa.

Maryja zgodziła się podjąć zadanie, które wyznaczył jej Pan Bóg. Oznacza to przemianę w jej życiu i nowy etap w historii ludzkości. W hymnie uwielbienia, który wyśpiewa u swojej krewnej Elżbiety zabrzmią słowa: „Wielbi dusza mija Pana”. Dobrze, że zgodziła się powiedzieć „Tak” na Boże wezwanie.

 

Cud w kanie Galilejskiej” (J 2,1-12)

 

Pierwszy cud Jezusa Chrystusa dokonany został w czasie wesela w Kanie Galilejskiej na prośbę Maryi. Ona właśnie zauważyła, że gospodarzom zabrakło wina. Prosi wiec swojego Syna i daje polecenie sługom: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.” (J 2,5). Maryja używa tych samych słów, które kiedyś wypowiedział faraon ustanawiając Józefa zarządcą Egiptu. Zaproszenie Jezusa i Maryi na wesele w Kanie sprawiło, że gospodarze zostali uchronieni od kompromitacji; mało tego goście weselni mogli czuć się szczególnie uhonorowani. Podobnie do naszego życia zaprosimy Jezusa i Maryję, jeżeli są oni obecni w naszych planach, zamierzeniach, radościach i kłopotach można uniknąć kompromitacji z powodu naszych niedopatrzeń i nędzy naszego ludzkiego istnienia.

 

Ostatnia Wieczerza – Eucharystia (Mt 26, 17-33; Mk 14, 12-25; Łk 22,14-34; J 13-17)

 

W czasie ostatniej wieczerzy dokonuje się przemiana eucharystyczna; Jezus Chrystus mówi: „Bierzcie i jedzcie to jest Ciało moje” (Mt 26,26). Następnie podając uczniom kielich z winem mówi: „Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26, 27-28).

 

Wraz ze śmiercią naszego Zbawiciela na krzyżu dokonuje się dzieło naszego odkupienia. Zawarte zostaje nowe przymierze miedzy Bogiem a ludźmi. Ludzkie grzechy zostają odkupione ceną krwi Chrystusa. Poprzez godny udział w eucharystycznej ofierze uobecnia się ciągle nasze zbawienie, wchodzimy w komunię – zjednoczenie z Bogiem w Chrystusie Jezusie. To powód do najgłębszej radości. Jak apostołowie na górze Tabor możemy pragnąć, by ten czas trwał jak najdłużej w naszym życiu. Na witrażu widzimy jednak także Judasza z mieszkiem wypełnionym pieniędzmi za zdradę wychodzącego z wieczernika. Jego decyzja to ostrzeżenie dla nas. Możemy zrezygnować w imię różnych wartości ze wspólnoty eucharystycznej. Nie będzie jednak żadnym zaskoczeniem powtarzający się w naszym życiu los Judasza.

 

Zmartwychwstanie (Mt 28, 1-8; Mk 16, 1-8;

 

„A oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi. Albowiem Anioł Pański zstąpił z nieba, podszedł, odsunął kamień i usiadł na nim” (Mt 28, 2).

 

Na naszym atyrauskim witrażu widzimy Zmartwychwstałego, który tradycyjnie przedstawiony jest w czerwonej szacie, symbolizującej Jego zbawczą mękę. Jedną rękę ma uniesioną ku górze w geście błogosławieństwa, w drugiej trzyma chorągiew - znak zwycięskiej mocy. To wyobrażenie Chrystusa jest jakby echem Jego słów: „(...) miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33). Na kamieniu grobu siedzi Anioł, w dali widać trzy krzyże. Zmartwychwstanie naszego Zbawiciela jest główną prawdą wiary wszystkich chrześcijan. Jeżeli Chrystus zmartwychwstał i my zmartwychwstaniemy! Ja żyję i wy żyć będziecie (J 14,19), Pokój Mój daję wam (J 14,27), To wam powiedziałem, aby radość Moja w was była i aby radość wasza była pełna (J 15,11).

 

Przemienienie Pańskie na górze Tabor było dla Apostołów doświadczeniem, które pozwoliło zakosztować wspaniałości i piękna wieczności. Było to lekarstwo na zwątpienie wobec zapowiedzi zbawczej mąki i śmierci Jezusa. Myślę, że nasze atyrauskie witraże przedstawiając sceny przemiany mogą zachęcić, do tego byśmy starali się zapraszać do naszego życia Zbawiciela. O on sprawi, że będzie się ono przemieniało na lepsze, nie zabraknie w nim prawdziwej radości.

 

Katolicy w Kazachstanie

Witraże w oknie od południowej strony atyrauskiego kościoła

 

Witraże w wielkim, podzielonym na trzy części oknie atyrauskiego kościoła mają wymiar symbolicznej dokumentacji obecności katolików w historii tych ziem. Na ziemie Środkowej Azji chrześcijanie trafili już w pierwszych wiekach po zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa podróżując jedwabnym szlakiem. Wiemy, że liczni byli na tych ziemiach nestorianie. Już w średniowieczu żywe były także kontakty papieży z tutejszymi władcami. Szczególną role miała wyprawa franciszkanów: Jana di Piano Carpini oraz Benedykta Polaka do wnętrza Azji - tajemniczego, zupełnie nie znanego ówcześnie świata. Są oni przedstawieni na jednym z witraży atyrauskiego kościoła. W środkowej części tego okna znajduje się obraz przedstawiający papieża Jana Pawła II w czasie Mszy św. na placu „Matki ojczyzny” sprawowanej w Astanie 23 września 2001 r.

W trzecim oknie znajduje się natomiast portret czterech „babuszek”, które spotkałem na początku mojego pobytu w Atyrau. Obecność tych, które zachowały wiarę mimo wieloletnich starań o jej wykorzenienie była i jest fundamentem nadziei, że Kościół ma szczególną rację trwania i dawania świadectwa na tej ziemi.

 

Franciszkanie: Jan di Piano Carpini i Benedykt Polak

 

Pierwszy witraż z lewej strony przedstawia dwóch franciszkanów. W 1245 roku papież Innocenty IV w związku z mongolskimi najazdami na Europę i klęskę w bitwie pod Legnicą (1241 r.) zdecydował się wysłać misję pokojową do chana Gujuka, następcy Czyngis-chana z misją zawarcia sojuszu z Mongołami. Na czele poselstwa stanął włoski franciszkanin Jan di Piano Carpini (Giovannni da Pian del Carpine), a towarzyszył mu polski franciszkanin o. Benedykt. Wiemy, że misja rozpoczęła się 16 kwietnia 1245 roku w Lyonie, we Francji. Zakonnicy, nie posiadając żadnych map, ponad dwa lata przebyli konno drogę blisko 20 tys. kilometrów. Było to kolejne bezprecedensowe wydarzenie historyczne, ponieważ po raz pierwszy Europejczycy dotarli do Imperium Mongołów - prawie trzydzieści lat przed wyprawą do Azji słynnego podróżnika Marco Polo.

 

Papież Innocenty IV zobowiązał uczestników wyprawy do opisania wierzeń, obyczajów i systemu politycznego państwa Mongołów. Papież polecił, aby franciszkanie jak najwięcej dowiedzieli się o planach ewentualnych kolejnych podbojów, a także o zasobach i siłach militarnych mongolskich władców.

 

Być może wysłannicy papiescy porozumiewali się z wielkim chanem w języku ruskim, ponieważ na jego dworze w tamtym czasie przebywało wielu jeńców z ziem Europy Wschodniej. Według przypuszczeń o. Benedykt mógł znać również język mongolski. Jedna z hipotez podaje, że sam mógł być jeńcem tatarskim lub poznał ten język, kontaktując się z Tatarami wziętymi do niewoli po oblężeniu Raciborza.

 

Pod koniec 1245 roku franciszkanie udali się do Łęczycy. Tam na dworze Konrada Mazowieckiego spotkali się z przewodnikami przybyłymi z Rusi, którzy przekazali im wiedzę i doświadczenia z kontaktów z Mongołami. Franciszkanie, zaopatrzeni w kosztowne prezenty, które miały pomóc w pozyskaniu życzliwości mongolskiego władcy, udali się na Ruś. Wyruszyli w podróż starym kupieckim szlakiem przez Zawichost, Kraków, Horodło, Włodzimierz Wołyński, Łuck i Kijów. 3 lutego 1246 roku dotarli do Kijowa, wymienili tam konie europejskie na wytrzymalsze konie mongolskie. Wczesną wiosną doszło do pierwszego spotkania z wojskami tatarskimi. Franciszkanie otrzymali wówczas eskortę, z którą ruszyli w rejon Astrachania, gdzie przebywał Batu-chan, namiestnik wielkiego chana. Do obozu Batu-chana, leżącego nad dolną Wołgą, zakonnicy dotarli na początku kwietnia 1246 roku. Tam zastali potężną armię, która wcześniej najeżdżała Bułgarię, Węgry, Ruś i Polskę. Batu-chan był wnukiem Czyngis-chana, twórcy mongolskiej potęgi, pod jego dowództwem jednoczyła się Złota Orda, która miała objąć tereny Zachodniej Syberii, Wschodniej Europy i Środkowej Azji.

 

Po kilku dniach, w kwietniu 1246 roku Batu-chan, udobruchany wykupem, pozwolił zakonnikom na kontynuowanie podróży w głąb Azji. Na dalszą wędrówkę zezwolił jednak tylko legatowi o. Janowi i o. Benedyktowi. W drodze do Mongolii franciszkańscy wysłannicy papieża wędrowali szlakiem wzdłuż wybrzeży Morza Kaspijskiego i Jeziora Aralskiego. Być może zatrzymali się w Sarajczyku nad Uralem w pobliżu Atyrau. Wracali też tą samą drogą.

 

Od połowy maja do połowy czerwca 1246 roku Włoch i Polak jechali doliną Syrdarii, która była najdalszą granicą świata znanego ówczesnej Europie. Po opuszczeniu stepów franciszkanie wjechali na obszary górzyste, udali się na Wyżynę Mongolską. Benedykt jako pierwszy Polak stanął na kontynencie azjatyckim. 22 lipca 1246 roku franciszkanie przybyli nad rzekę Orchon, gdzie znajdowała się letnia rezydencja mongolskich chanów, zwana Syra-Orda. Było to legendarne Karakorum, które powstało w XIII wieku wraz z państwem mongolskim, jako siedziba Czyngis-chana. Posłowie trafili wtedy na intronizację wielkiego chana, którym został Gujuk-chan. Dzięki temu pobyt Europejczyków mógł być dłuższy i można było nawiązać kontakty z przybyłymi na intronizację poselstwami, m.in. z Kalifatu Bagdadzkiego, Gruzji, Korei i Chin.

 

Na dworze Gujuk-chana franciszkanie przebywali cztery miesiące. 11 listopada 1246 roku wielki chan wręczył im pisemną odpowiedź na list papieża, napisaną w czterech językach, po mongolsku, persku, turecku i łacinie. Władca zażądał, aby papież osobiście przybył do niego na czele wszystkich władców Europy i oddał mu hołd. Odrzucił wezwanie do przyjęcia chrześcijaństwa.

Dwa dni później posłowie ruszyli w drogę powrotną. Pod koniec maja 1247 roku wrócili nad Wołgę, tam dołączyli do nich czekający na nich współbracia. 18 listopada 1247 roku dotarli do Lyonu, gdzie rezydował papież Innocenty IV. Przywitano ich jak ludzi cudem powracających z innego świata.

 

Podczas całej podróży w głąb Azji, mimo morderczego tempa, franciszkanie cały czas pilnie sporządzali kroniki oraz opisy przebytych krain i spotkanych ludzi. O. Jan powrócił do Włoch i tam napisał dzieło pt. "Historia Mongołów", zawierające ogrom informacji o krajach i ludach Dalekiego Wschodu, o sposobach prowadzenia wojny, organizacji armii i zarządzaniu podbitymi krajami. Według ich notatek, jedno z plemion mongolskich wyznawało nestorianizm, nabożeństwa odprawiano tam w języku aramejskim. Jeden z nestorian miał być kanclerzem wielkiego chana.

 

O. Benedykt wrócił do Polski, został gwardianem klasztoru w Krakowie. On także napisał dzieło, będące owocem podróży do Azji. Miało ono walor naukowy, nosiło tytuł "De itinere Fratrum Minoram ad Tartaros", był to pierwszy europejski traktat o kulturze i językach krajów Dalekiego Wschodu, zawierał wiele wyrazów mongolskich wraz z tłumaczeniem na łacinę.

 

Zdaniem filologów, wrocławski franciszkanin w pełni zasługuje na miano pierwszego polskiego orientalisty. W 1252 roku zeznawał jako świadek cudu w procesie kanonizacyjnym biskupa Stanisława ze Szczepanowa. Zakonnik zmarł około 1280 roku, miejsce jego zgonu i spoczynku nie jest znane.

 

Do czasu tej wyprawy do Europy docierały nieliczne wieści o Środkowej Azji. Co prawda wcześniej podróżowano najkrótszą drogą lądową do Azji, zwaną Jedwabnym Szlakiem, jednak w VIII wieku podczas podbojów, szlak ten praktycznie przestał istnieć.

 

Relacja z wyprawy o. Benedykta zachowała się w dwóch rękopisach, paryskim i wiedeńskim. Po raz pierwszy opublikowano ją dopiero w 1839 roku w Paryżu. Na język polski przełożono ją w 1986 roku. Polski franciszkanin - podróżnik, badacz, filolog i kulturoznawca - przez wieki pozostawał w cieniu swojego współbrata, legata papieskiego o. Jana. Na pewno obydwaj niezwykli zakonnicy zasługują na większą pamięć i rozpowszechnienie wiedzy o ich osiągnięciach.

 

_________________________________________

*             por. http://www.kauczynski.pl

**           por. http://www.witraze.krakow.pl