Ks Władysław Bukowiński, teksty ze strony [http://karaganda.blox.pl/html/1310721,262146,169,170.html?2,-1]

Ks. Władysław Bukowiński
ZAUFAŁ OPATRZNOŚCI
RSS


sobota, 03 marca 2007
Z Wikipedii
Władysław Bukowiński
Z Wikipedii
http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adys%C5%82aw_Bukowi%C5%84ski

Sługa Boży Władysław Bukowiński (ur 22 grudnia 1904 r. w Berdyczowie- zm. w 1974 w Karagandzie). Polski ksiądz katolicki, więzień obozów koncentracyjnych Gułagu, długoletni misyjny duszpasterz w Kazachstanie i całej sowieckiej Azji Środkowej.

Był kapłanem archidiecezji krakowskiej - święcenia kapłańskie przyjął z rąk metropolity kardynała Adama Stefana Sapiehy dnia 28 czerwca 1931 roku. W latach 1931 - 1935 był wikariuszem i katechetą w Rabce, zaś w latach 1935 - 1936 był wikariuszem i katechetą w Suchej Beskidzkiej. W sierpniu 1936 roku wyjeżdża do Łucka na Wołyniu. Pracował tam dziewięć lat, do stycznia 1945 roku.

W latach 1936 - 1939 był wykładowcą katechetyki i socjologii w Wyższym Seminarium Duchownym w Łucku. Od 1938 roku był też generalnym sekretarzem Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej , dyrektorem Wyższego Instytutu Wiedzy Religijnej i zastępcą redaktora "Życia Katolickiego". Cały ten czas ks. Bukowiński uczył religii w szkołach.

Po wybuchu II wojny światowej, już po sowieckiej inwazji na Polskę 17.09.1939 r. i wkroczeniu Armii Czerwonej na Wołyń, biskup łucki Adolf Szelążek mianował ks. Władysława Bukowińskiego proboszczem katedry w Łucku. Walory duchowe, inteligencja, spokój i opanowanie a także dobra znajomość języka rosyjskiego stwarzały szansę, że może potrafi on obronić resztki wolności religii. Nie upłynął nawet rok panowania władzy sowieckiej, a proboszcz katedry znalazł się już w więzieniu. - dnia 22 sierpnia 1940 roku był po raz pierwszy aresztowany przez NKWD. Został skazany na osiem lat łagrów . Po wybuchu wojny niemiecko - sowieckiej , gdy front zbliżał się w szybkim tempie, NKWD rozpoczęło likwidowanie więzienia w Łucku przez masowe rozstrzeliwanie więźniów. Razem z innymi więźniami został w dniu 23 czerwca 1941 r. roku rozstrzelany przez NKWD, ale kula nie dosięgła go - cudem uniknął śmierci, nie został nawet draśnięty. Leżąc na dziedzińcu więziennym pod kulami udzielał rozgrzeszenia swoim sąsiadom. Gdy wkroczyli Niemcy, wrócił do swych obowiązków proboszcza katedralnego.

Okres okupacji niemieckiej to na Wołyniu czas masowej zagłady Żydów, napadów nacjonalistów ukraińskich na osiedla polskie i odwetów, walk ośrodków samoobrony polskiej, walk partyzantów 27 Dywizji Piechoty Armii Krajowej z Niemcami i w styczniu - lutym 1944 r. powrotu Armii Czerwonej i władzy sowieckiej - czas tzw. "drugich sowietów". Oprócz gorliwego wykonywania obowiązków proboszcza Bukowiński katechizuje dzieci, prowadzi stałą opiekę nad rodzinami więźniów, ratuje dzieci żydowskie i ukrywa ich w rodzinach katolickich, dokarmia i opiekuje się masowo przybywającymi do Łucka ofiarami z ukraińskich czystek etnicznych, dożywia jeńców sowieckich masowo umierających z głodu w więzieniu.

Drugi raz został aresztowany w nocy z 3 na 4 stycznia 1945 roku razem z biskupem łuckim Adolfem Piotrem Szelążkiem i innymi kapłanami pracującymi w Łucku ( cała kapituła biskupstwa łuckiego ). W 1946 roku został skazany na dziesięć lat łagru , wyrok odbywał w kopalniach Karagandy. Po odbyciu kary dziewięciu lat, siedmiu miesięcy i sześciu dni uwięzienia ks. Władysław Bukowiński zostaje w roku 1955 zwolniony z obozu z administracyjnym zesłaniem na trzy lata do Karagandy, tj. z obowiązkiem comiesięcznego meldowania się i nakazem pracy we wskazanych zakładach (wyrok dziesięcioletni skrócono o 5 miesięcy za "dobre sprawowanie"). Ks. Bukowiński otrzymując paczki żywnościowe pamiętał nie raz o więźniach, szczególnie o Polakach, dzieląc się żywnością z innymi. Przez następne dwadzieścia lat pracował w Kazachstanie, sprawując jednocześnie opiekę duszpasterską nad wiernymi różnych narodowości , wyjeżdżając do odległych miast, wsi i posiółków całej sowieckiej Azji Środkowej z posługą kapłańską.

Zmarł w Karagandzie i tam też jest pochowany. Autor opublikowanych pośmiertnie wspomnień z lat katorgi i zesłania

19 czerwca 2006 roku, w kaplicy metropolitów krakowskich, odbyło się uroczyste rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego.





Bibliografia
Bukowiński Władysław,Wspomnienia z Kazachstanu. Paryż - Rzym 1981 Wyd. 2. Editions Spotkania ; wyd. krajowe Gdańsk 1989 , wyd. Graf
Bukowiński Władysław, Do moich przyjaciół. Fragmenty spuścizny piśmienniczej, zebrał i opracował ks. Witold Józef Kowalów, ISBN 8391191893 Biały Dunajec - Ostróg 2001, wyd. „Wołanie z Wołynia”
Spotkałem człowieka. Ks. Władysław Bukowiński w pamięci wiernych i przyjaciół, cz. 1., zebrał i opracował ks. Witold Józef Kowalów, ISBN 8388863002, Biały Dunajec - Ostróg 2001, wyd. „Wołanie z Wołynia”
Ks. Władysław Bukowiński, „Wspomnienia z Kazachstanu”, O. Serafin Alojzy Kaszuba OFMCap., „Zapiski z Kazachstanu”, ISBN 8388863312, Biały Dunajec – Ostróg 2006, wyd. „Wołanie z Wołynia”

20:08, kovaliv
Link Skomentuj »
środa, 30 sierpnia 2006
Apostoł Kazachstanu - Sługą Bożym
Apostoł Kazachstanu - Sługą Bożym (rus)

АПОСТОЛ КАЗАХСТАНА
– СЛУГА БОЖИЙ
19 июня 2006 г. в Кракове прошла 1 сессия беатификационного процесса слуги Божьего о. Владислава Буковинского, апостола Казахстана. На сессии председательствовал кардинал Станислав Дзивиш, митрополит Краковский. Процес канонизации проходит на територии архиепархии Краковской по просьбе архиепископа Яна Павла Ленги. По получении согласия Конференции польского епископа и апробации Конгрегации по делам канонизации в Ватикане, в Кракове был сформирован беатификационный трибунал, в который вошли: о. Анджей Сцонбер, о. Станислав Молендыс и о. Ярослав Срока. В задачи трибунала входит опрос свидетелей жизни о. Буковинского, а также забота о культе и духе молитвы.
Кардинал Станислав Дзивиш утвердил молитву о причислении к сонму блаженных слуги Божьегоо о. Владислава Буковинскаого.

МОЛИТВА
О БЕАТИФИКАЦИИ
СЛУГИ БОЖЬЕГО
О. ВЛАДИСЛАВА
БУКОВИНСКОГО
Боже Отче, поручивший Своему слуге о. Владиславу душепастырское служение даже в тюрьмах и лагерях, одаряя его глубокой верой, отвагой и всепрощающей любовью, удели и мне тех же даров, столь необходимых для жизни Евангелием в сегодняшнем мире. Ради Своего слуги услышь мою молитву и одари меня благодатью, в которой я так нуждаюсь. Через Христа, Господа нашего. Аминь.
Эта молитва послужит для каждого из нас помощью в возрастании нашей веры, отваги и углублении всепрощающей любви. С великим смирением и кротостью будем просить о ходотайстве слуги Божьего в наших нуждах. Ведь именно такие качества старался приобрести этот необыкновенный священник. Он очаровал всех своим чувством юмора, скромностью и смирением, так как о себе не говорил вообще. А уж у него-то было на что жаловаться и пенять. В то страшное время террора и репрессий он не только осмеливался молиться и говорить о Христе, но и уделять Его в Евхаристии. Не останавливали его даже годы тюрьмы. Он приезжал к католикам – полякам и немцам – по их приглашению. На протяжении нескольких дней или недель готовил к крещению, миропомазанию, исповеди, св. причастию и венчанию. То, что в качестве катехизатора в Кракове и настоятеля в Луцке он делал по несколько лет, здесь нудно было успеть в короткие сроки. Католики говорят – это был святой священник, добрый и приятный в общении. Иоанн Павел ІІ в 2001 г. в Астане назвал слугу Божьего о. Владислава Буковинского апостолом Казахстана, горевшего тем самым апостольским пламенем, и в присуствии президента сказал, что о Казахстане узнал именно от этого подвижника веры.
В 70-ую годовщину депортации поляков мы получили такой великий дар – слугу Божьего, несшего веру и надежду репрессированным. Для нас он навсегда останется образцом апостола.

о. Ян Новак
постулатор

[«Кредо» (Караганда) № 7-8 (131-132)/июль-август 2006, с. 12.]


14:15, kovaliv
Link Skomentuj »
niedziela, 06 sierpnia 2006
Serce oddał zesłańcom
Artykuł Michała Gryczyńskiego z "Przewodnika Katolickiego" (lipiec 2006 r.)

Apostoł Kazachstanu
Serce oddał zesłańcom
Przed trzema tygodniami w kaplicy metropolitów krakowskich rozpoczął się proces kanonizacyjny Sługi Bożego księdza Władysława Bukowińskiego. Ten kapłan-męczennik przez dwadzieścia lat pełnił posługę duszpasterską w Kazachstanie.
Dwa lata wcześniej - 26 kwietnia 2004 r. - ordynariusz karagandyjski arcybiskup Jan Paweł Lenga zwrócił się z prośbą o przeprowadzenie procesu właśnie w Krakowie. Miał się on rozpocząć już przed rokiem, ale w związku ze śmiercią Jana Pawła II stało się to możliwe dopiero teraz - 19 czerwca b.r.

Dlaczego Karaganda?

Z okazji setnej rocznicy urodzin i trzydziestej rocznicy śmierci ks. Władysława Bukowińskiego pod koniec 2004 r. w Karagandzie odbyło się sympozjum naukowe poświęcone jego życiu i dziełu. Kardynał Franciszek Macharski, występujący wówczas jako legat papieski, powiedział nad jego grobem: „Miłował Boga w Chrystusie Jezusie i miłował człowieka, każdego człowieka jakiejkolwiek rasy, jakichkolwiek poglądów. Kochał go. Dawał mu przykład. To był przykład miłości Boga i miłości człowieka”.

Karaganda - główny ośrodek przemysłowy Kazachstanu - znana z wydobycia węgla kamiennego, zyskała w swej zaledwie siedemdziesięcioletniej historii ponurą sławę. W latach stalinowskiego terroru znajdowały się tu sowieckie obozy pracy przymusowej, czyli łagry. Deportowano do nich Niemców nadwołżańskich, Ukraińców, Litwinów, Łotyszy, Czeczeńców, Kałmuków, Tatarów, a także Polaków z Żytomierszczyzny, a później również obywateli wschodnich kresów Rzeczpospolitej i członków ruchu oporu. Pozbawieni opieki duszpasterskiej, kościołów i kaplic, narażając się na prześladowania władz komunistycznych, gromadzili się nocami po domach na modlitwy. Nauczanie religii było w całym Związku Sowieckim zabronione, a duszpasterze - tacy jak ksiądz Bukowiński – cierpieli liczne prześladowania.

Z Berdyczowa przez Kraków do Łucka

Przyszedł na świat 22 grudnia 1904 r. w Berdyczowie, dawnej guberni kijowskiej. Jego ojciec, Cyprian Józef, pochodził z rodziny ziemiańskiej i był dyrektorem kijowskiej cukrowni. Natomiast matka, Jadwiga Scipio del Campo - potomkini rodu marszałka dworu królowej Bony - choć była Polką z Podola, miała korzenie włoskie; jej brat, Michał, należał do grona pionierów lotnictwa.

Władysław kształcił się w kijowskim gimnazjum rosyjskim, a następnie w gimnazjum polskim w Płoskirowie. W 1920 r. rodzina powróciła do Polski, a wkrótce ojciec został administratorem majątków Potockich w Pisarach oraz podkrakowskich Krzeszowicach. W 1921 r. Władysław zdał maturę i podjął studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim; jednocześnie studiował w Szkole Nauk Politycznych. W tym czasie działał w Akademickim Kole Kresowym, które utrzymywało kontakty ze Stowarzyszeniem Polaków Uchodźców z Kresów Wschodnich. Kiedy odkrył powołanie kapłańskie podjął studia na Wydziale Teologicznym UJ, zwieńczone 28 czerwca 1931 r. przyjęciem święceń z rąk metropolity krakowskiego kardynała Adama Stefana Sapiehy.

Skierowano go do gimnazjum Św. Tereski w Rabce, gdzie pracował jako wychowawca i katecheta. Od 1936 r. był wikariuszem i katechetą w szkole powszechnej w Suchej Beskidzkiej. Opiekował się wtedy chorymi i biednymi, a także zorganizował sekcję stowarzyszenia akademickiego ,,Odrodzenie". W latach 1936 - 1939 wykładał katechetykę i socjologię w Wyższym Seminarium Duchownym w Łucku, ucząc również religii w szkołach, a w 1938 r. został sekretarzem generalnym Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej. 17 września 1939 r., po wkroczeniu Sowietów na Wołyń, biskup Adolf Piotr Szelążek mianował go proboszczem parafii katedralnej w Łucku.

Więzień łagrów i zesłaniec

Niespełna rok później, 22 sierpnia 1940 r. został aresztowany przez NKWD i osadzony w łuckim więzieniu. Wolność odzyskał 27 czerwca 1941 r.; nakłaniano go do opuszczenia miasta ale znowu podjął obowiązki duszpasterskie. W nocy z 3 na 4 stycznia 1945 r. został ponownie aresztowany - razem z biskupem Szelążkiem oraz kilkoma kapłanami - i wywieziony do Kowla, a potem Kijowa. Oskarżony o zdradę został skazany na dziesięć lat karnego obozu pracy i trafił do obozu Bakał w obwodzie czelabińskim. Po przeniesieniu do Dżezkazgany pracował w kopalni miedzi. W okresie uwięzienia nie zaniechał działalności duszpasterskiej: udzielał sakramentów, odwiedzał chorych w łagrze, prowadził rekolekcje i podejmował, w imieniu więźniów, mediacje z władzami. Z obozu został zwolniony 10 sierpnia 1954 r. i - w trybie administracyjnym - zesłano go na trzy lata do Karagandy, gdzie miał podjąć pracę we wskazanym zakładzie, z obowiązkiem comiesięcznego meldowania się.

W czerwcu 1955 r., w ramach akcji repatriacyjnej, mógł powrócić do Ojczyzny, ale uważał że jego miejsce jest wśród wiernych w Kazachstanie. I tak został obywatelem Związku Sowieckiego. Dwa lata później znowu go uwięziono, tym razem na trzy lata. Po wyjściu na wolność powrócił do posługi duszpasterskiej, a oficjalnie pracował jako nocny stróż na terenie budowy.

Duszpasterz domowy

Prowadził duszpasterstwo konspiracyjne, które sam nazywał domowym. Po zamknięciu przez władze 4 lipca 1957 r. kapliczki, zaczął – jak kiedyś Pan Jezus i apostołowie - nawiedzać prywatne domy, do których go zapraszano. 3 grudnia 1958 r. został ponowne uwięziony za nielegalne otwarcie kościoła, agitację religijną wśród dzieci oraz młodzieży i posiadanie literatury antyradzieckiej. Skazany na trzy lata znalazł się w miejscowości Czuma w obwodzie irkuckim, a później w łagrze dla „religijnych” w Sosnówce. Po powrocie do Kargandy powrócił do apostolstwa domowego.

A na spotkania z nim przybywali wierni nie tylko z Karagandy i innych stron Kazachstanu, ale również z sąsiednich republik sowieckich. Przy zasłoniętych oknach, z wartami wystawionymi na czatach, spowiadał zgromadzonych - i to często do późnych godzin nocnych - odprawiał Mszę św., czasem udzielał chrztów oraz ślubów. Dla tych, którzy spowiadali się po raz pierwszy, a także dla dzieci przystępujących do Pierwszej Komunii św. prowadził katechezy. Podobnie wyglądała jego posługa podczas licznych wypraw misyjnych: w okolice Ałma-Aty, Aktiubińska, Tainczy (Astany), Semipałatyńska, do Tadżykistanu, czy Turkiestanu.

Zaufał Opatrzności

Zmarł w grudniu 1974 r., został pochowany na miejskim cmentarzu w Karagandzie, a dziesięć lat później przeniesiono go w pobliże nowej świątyni p.w. św. Józefa. Na jego grobie znajduje się tablica z napisami w języku: rosyjskim, polskim i niemieckim, ponieważ służył nie tylko polskim zesłańcom, ale również wiernym innych narodów, których los rzucił na kazachską ziemię, m.in. Niemcom. Ukraińcom i Rosjanom.

Postulator w procesie, prałat Jan Nowak - proboszcz parafii Kamiszenka w kazachskiej archidiecezji astańskiej – mówił podczas czerwcowej sesji o miłości ks. Władysława do Kościoła, o jego odwadze, cierpliwości i wytrwałości, umiejętności przebaczania, a także całkowitej ufności w Opatrzność Bożą.

Kilka lat przed śmiercią ksiądz Władysław zanotował: „Nie wiem, co przyniesie przyszłość, nawet najbliższa, mnie i moim przyjaciołom pracującym w duszpasterstwie w Związku Radzieckim. Nie wiemy, w jaki sposób Opatrzność Boża czuwać będzie nad naszym Kościołem w tym kraju. Wiem tylko jedno, iż słodkie jest jarzmo Chrystusa, a brzemię Jego jest lekkie”.
22:34, kovaliv
Link Skomentuj »
sobota, 05 sierpnia 2006
Stalin padoch
http://czarnomiejska.webpark.pl/2003-09/11_13.htm

„Słuszajtie Bukowiński
— Stalin padoch!”
Ze wspomnień ks. Medarda Gajewskiego
9. Rok 1953 — rok śmierci Stalina i Berii w dżezkazgańskim życiu łagierniczym

Mieszkam nadal na pierwszym łagpunkcie. Za murem obozowym koszary naszych władców i panów. Nagle z koszarowych megafonów przez dzień, dwa dochodzi do nas muzyka bardzo poważna. Oznacza ona śmiertelną chorobę Stalina. To były pierwsze dni marca.

A później już oficjalna wiadomość: „zmarł wielki Stalin”.

Ks. Władysław Bukowiński — opowiadał to po latach — przychodzi do pracy do kopalni miedzi tuż po pierwszej wiadomości o śmierci Stalina i przy spotkaniu się sam na sam z inżynierem Rosjaninem, człowiekiem wolnym / nie więźniem /, słyszy z jego ust: „Słuszajtie Bukowiński — Stalin padoch!” I obaj z radości padli sobie w ramiona i serdecznie, po przyjacielsku ucałowali się.

W dniu pogrzebu Stalina wyły w Dżezkazganie Rudniku syreny i na trzy minuty / może nawet na pięć / trzeba było przerwać pracę i stać w milczeniu.

Chyba w tym roku — o ile się nie mylę — wielcy władcy Wielki Piątek Wielkiego Tygodnia uczynili dniem wolnym od pracy, a w niedzielę Wielkanocną obóz poszedł do całodziennej, normalnej szarej pracy. Takie Święta potrafili zgotować niewolnikom bolszewicy.

A pamiętam jak wówczas ucieszyłem się ze „skradzionego” w składach żywnościowych dużego buraka, już ugotowanego na obiekcie pracy, który mi przyniósł któryś z kolegów Polaków na Święta Wielkanocne.

W krótkim czasie po pogrzebie Stalina dowiadujemy się oficjalnie, że prawa ręka Stalina od aresztowań i więziennictwa i minister spraw wewnętrznych Ławrientij Beria uznany został za wroga narodu i wroga partii i został stracony. Jego portrety, obok portretów Stalina wisiały wiele lat w gabinetach naczelników MWD czy MGB. Naoczny świadek — więzień, opowiadał więźniom, że naczelnik 1 łagpunktu po tej wiadomości przyszedł z koszar do swego gabinetu podpity, zdjął z płyty przygotowany dla niego czajnik wrzątku na herbatę i polewał wrzątkiem zawieszony na ścianie portret Berii, wyzywając go słowami: „ty sukinsyn, ty swołocz...preklatyj gad!...” i innymi słowami, pełnymi nienawiści. Są to z pewnością słowa niedokładne. Były to najgorsze i najpodlejsze rosyjskie przekleństwa. A od 15 lat ten człowiek był u szczytu władzy obok „wielkiego Stalina”.

Życie łagiernicze nadal toczyło się normalnie. Jak dawniej, istniała jeszcze na 1 łagpunkcie sekcja stu / w zaokrągleniu / osób, którzy nie chodzili do pracy, nie z choroby czy z wyczerpania... a z racji twardej postawy wobec pracy. Dłużej byli zamknięci na sztabę w baraku, grali w karty... — a odżywiali się nie gorzej niż kilka tysięcy więźniów pracujących.

„Wielki Stalin” pomimo śmierci i pogrzebu / pogrzebany w mauzoleum / jest nadal wielki. Po nim do władzy dochodzili Nikita Chruszczow.

W życiu obozowym w Dżezkazganie Rudniku żadnych zmian się nie wyczuwa.


15:15, kovaliv
Link Skomentuj »
piątek, 21 lipca 2006
Działacz AK kandydatem na ołtarze
http://www.ak.org.pl/ak.php?id=262

Działacz AK
kandydatem na ołtarze


DUCHOWY DAR DLA KOŚCIOŁA W KAZACHSTANIE I NA WOŁYNIU

Rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego (1905-1974)



W poniedziałek, 19 czerwca 2006 roku, w kaplicy metropolitów krakowskich, odbyło się uroczyste rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego (1905-1974). Wydarzenie to ma wielkie znaczenie dla odradzającego się Kościoła w Kazachstanie i na Wołyniu (Ukraina), gdzie pracował Sługa Boży.

Pierwsza sesja procesu kanonizacyjnego rozpoczęła się z rocznym opóźnieniem w związku ze śmiercią Sługi Bożego Jana Pawła II. Już 11 lutego 2005 roku przez poprzedniego metropolitę krakowskiego ks. kard. Franciszka Macharskiego została powołana do istnienia Komisja Historyczna dla Sprawy Kanonizacyjnej Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego. W skład tej komisji weszli: prof. dr hab. Urszula Perkowska z Krakowa – przewodnicząca i członkowie: ks. mgr Witold Józef Kowalów z Ostroga na Ukrainie i s. mgr Anna Brzęk FC z Krakowa.

W dniu 10 maja 2006 roku został mianowany postulator Sprawy Kanonizacyjnej Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego, którym został ks. prał. dr Jan Nowak, kapłan archidiecezji krakowskiej będący obecnie proboszczem parafii Kamiszenka w archidiecezji astańskiej w Kazachstanie. W dniu 30 maja został wydany dekret powołujący diecezjalny Trubynał dla Sprawy Kanonizacyjnej Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego. Członkami trybunału zostali: ks. dr Andrzej Scąber – delegat biskupa, ks. mgr lic. Stanisław Molendys – promotor sprawiedliwości, ks. mgr lic. Jarosław Sroka – notariusz.

Po krótkiej modlitwie ks. kardynała Stanisława Dziwisza, kanclerz kurii metropolitalnej w Krakowie ks. Piotr Majer odczytał tekst informujący o powołaniu trybunału i rozpoczęciu I sesji procesu kanonizacyjnego Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego. Następnie postulator ks. prał. dr Jan Nowak wypowiedział prośbę o rozpoczęcie procesu i pokrótce przedstawił postać Sługi Bożego. Postulator zwrócił uwagę na następujące cnoty Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego: miłość do Kościoła, odwaga, której owocem były cierpliwość i wytrwałość, umiejętność przebaczenia i bezgraniczne zaufanie Opatrzności Bożej. Ks. Kard. Stanisław Dziwisz podziękował za przybliżenie postaci wybitnego i świętego kapłana. Następnie w imieniu Konferencji Episkopatu Kazachstanu przemówił ks. prałat dr Janusz Kaleta, administrator apostolski Zachodniego Kazachstanu. Z kolei ks. kard. Stanisław Dziwisz zauważył, iż trud trybunału to zaszczyt dla archidiecezji krakowskiej. Złożył świadectwo o tym, iż mimo że ks. Władysławowi Bukowińskiemu proponowano zostać w Polsce i ofiarowano mu wszystkie możliwości leczenia, powrócił do swoich wiernych w Karagandzie. „Jesteśmy szczęśliwi, że możemy pomóc dla Kościoła w Kazachstanie” – powiedział metropolita krakowski.

Kolejnym punktem programu pierwszej sesji sprawy kanonizacyjnej Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego była przysięga poszczególnych członków trybunału. Przed udzieleniem błogosławieństwa dla osób zaangażowanych w proces kanonizacyjny Sługi Bożego i obecnych w kaplicy metropolitów krakowskich, ks. kard. Stanisław Dziwisz nazwał ks. Wł. Bukowińskiego Ojcem odradzającego się Kościoła w Kazachstanie.

Proces kanonizacyjny Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego rozpoczął się w Krakowie, gdyż jeszcze w dniu 26 kwietnia 2004 roku ordynariusz karagandyjski ks. Abp Jan Paweł Lenga zwrócił się z prośbą o przeprowadzenie procesu w Krakowie.

Polska dawała i daje kapłanów dla Kościoła Powszechnego. Prosił o to także Jego Świątobliwość Papież Benedykt XVI w czasie swej wizyty w Polsce.


ks. Witold Józef Kowalów



* * * * * * *



SPÓJNIA

Pismo Diecezjalnego Instytutu AK w Łucku (1934-1939)


W latach 1934-1939 w Łucku na Wołyniu Akcja Katolicka wydawała swe pismo pt. „Spójnia”. Nr 1 i 2 miał podtytuł: „Okólnik Akcji Katolickiej Diecezji Łuckiej”. Od numeru 3 z 1935 roku podtytuł brzmiał „Organ Akcji Katolickiej Diecezji Łuckiej”. Wydawcą pisma był Diecezjalny Instytut Akcji Katolickiej w Łucku. Redaktorami tego pisma byli poszczególni diecezjalni sekretarze Akcji Katolickiej, jakimi byli: ks. prof. dr Franciszek Skalski, ks. prof. dr Stanisław Kobyłecki (od marca 1936 roku), ks. lic. Marian Sokołowski (od listopada 1936 roku) i ks. mgr Władysław Bukowiński (od 1938 lub stycznia 1939 roku).

Jako członek Komisji Historycznej dla Sprawy Kanonizacyjnej Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego zwracam się z prośbą o opublikowanie mojej prośby. Dla potrzeb prac Komisji poszukuję następujących numerów pisma „Spójnia”: z 1934 – nr 1; z 1935 – nr 10, 11; 1936 – nr 5, 12; 1937 – nr 1, 5, 11, 12; 1938 – nr 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12; 1939 – nr 2, 3, 4, 5, 6, 7 i 8.

Poszukujemy także roczników z lat 1936-1939 tygodnika „Życie Katolickie”, wydawanego przez kurię diecezjalną w Łucku.

Ponownie zwracam się z apelem o nadsyłanie relacji i świadectw nt. Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego. Zwracam się do wszystkich, którzy zetknęli się z tym kapłanem z prośbą o relacje i wspomnienia by pamięć o Nim nie zatarła się w naszej pamięci i była przekazana następnym pokoleniom. Jego ofiarne życie bez reszty oddane naszym wiernym – Polakom, Niemcom i Ukraińcom – na Wołyniu i w Kazachstanie bez wątpienia zasługuje na szersze upowszechnienie.


Ostróg, 27 czerwca 2006 roku ks. Witold Józef Kowalów


P.S.

Relacje, wspomnienia, zdjęcia i kopie dokumentów prosimy przesyłać pod następującym adres:

Ks. Witold Józef Kowalów

Ośrodek „Wołanie z Wołynia”

skrytka pocztowa 9, 34-520 Poronin

lub

e-mail: kovaliv@ostroh.uar.net



Teksty przesłał: autor

2006-06-29

09:23, kovaliv
Link Skomentuj »
piątek, 07 lipca 2006
Święty domokrążca

http://tygodnik.onet.pl/1546,1344795,dzial.html
http://tygodnik.onet.pl/1546,1344795,2,dzial.html

ŚWIĘTY DOMOKRĄŻCA

W Krakowie rozpoczął się proces kanonizacyjny ks. Władysława Bukowińskiego


W więzieniach i łagrach spędził ponad trzynaście lat. W radzieckim paszporcie, w rubryce zawód, miał wpisane – drobny rzemieślnik. Swego duszpasterstwa nie nazywał konspiracyjnym, ale domowym.
Sołżenicyn, który zobaczył to miasto po raz pierwszy w 1955 r., nazwał Karagandę „perłą kraju zesłańców”. Była miastem więźniów politycznych: Ukraińców, Polaków, Litwinów, Koreańczyków, Czeczenów, Tatarów, Bałkarów, Kurdów i Niemców. Ks. Bukowiński przybył do Karagandy niemal w tym samym czasie, co rosyjski pisarz – 10 lipca 1954 r.
Zadziwiał intelektem, orientacją w sprawach polityczno-kościelnych, znajomością historii. – Jego cnotą była miłość do człowieka i Kościoła, odwaga, której owocem były cierpliwość i wytrwałość, umiejętność przebaczenia i bezgraniczne zaufanie Bożej Opatrzności. Ci, którzy go spotkali, spotkali człowieka ogromnej życzliwości i pogody ducha – podkreśla postulator procesu kanonizacyjnego ks. dr Jan Nowak.
Znamy go jako autora „Wspomnień z Kazachstanu”, przejmującego opisu wieloletniej pracy w ZSRR, jednak poza tym biografia heroicznego kapłana jest w Polsce niemal nieznana.
Ks. Bukowiński urodził się 22 grudnia 1904 r. w Berdyczowie. W 1914 r. rozpoczął naukę w gimnazjum rosyjskim w Kijowie, którą od 1917 r. kontynuował w polskim gimnazjum w Płoskirowie. W latach 1921-31 odbył studia prawnicze i teologiczne na UJ. Już w tamtym okresie działał w Akademickim Kole Kresowym, które poza samokształceniem zajmowało się również pomocą materialną dla młodzieży przybyłej zza granicy. Gdy 28 czerwca 1931 r. przyjmował święcenia kapłańskie od metropolity krakowskiego Adama Stefana Sapiehy, otrzymał obietnicę, że po kilkuletniej pracy w archidiecezji krakowskiej, z tytułu odpracowania za studia, będzie mógł podjąć pracę w którejś z diecezji kresowych. Na Kresy wyjechał w 1936 r. Przez trzy lata pracował w Wyższym Seminarium Duchownym w Łucku, a od 27 czerwca 1941 r. jako proboszcz katedry łuckiej. W styczniu 1945 r. został wraz z ośmioma innymi kapłanami oskarżony o zdradę władzy radzieckiej i kontakty z AK. Po śledztwie i zaocznym wyroku przebywał najpierw w więzieniu NKWD w Kijowie, następnie pracował: przez rok w jednym z obozów czelabińskich przy wyrębie lasów, przez dwa lata w obozie w Bakał na Uralu, a w latach 1950-54 w kopalni miedzi w Dżezkazganie. W obozach, o ile pozwalały okoliczności, prowadził pracę duszpasterską. Wiosną 1954 r. w okresie wielkanocnym przeprowadził rozmowy rekolekcyjne dla współwięźniów różnych narodowości. Przygotowywał do spowiedzi i Komunii św., a nawet urządził agapę i zebranie ekumeniczne wszystkich wyznań.
Po zwolnieniu z więzienia zamieszkał w hotelu robotniczym w Karagandzie i pracował jako stróż nocny. Pracę duszpasterską prowadził w prywatnym mieszkaniu rankiem i o zmierzchu. W jednym z listów, do przyjaciela, historyka Karola Górskiego, pisał: „Otóż wszędzie, gdziekolwiek byłem, widziałem głęboką celowość tego, że tam właśnie jestem. W najwyższym stopniu dotyczy to Karagandy. Dnia 30 XI 1955 r. większość rodaków wyjechała stąd do kraju. Ja zostałem tutaj, ze względu na ową celowość, nie ulegając najmniejszej wątpliwości. Środowisko moje jest różnorodne i interesujące. Wystarczy Ci nadmienić, że niemal codziennie używam czterech języków: polskiego, rosyjskiego, ukraińskiego i niemieckiego. Pszenica i kąkol, lecz jakość pszenicy częstokroć pierwszorzędna, wypróbowana naprawdę solidnie”.
Czuł się potrzebny tym, którzy zostali. Na nic zdały się prośby i starania rodziny, która namawiała go na powrót. „Odnoszę wrażenie, że brat zbyt krańcowo podchodzi do całego zagadnienia. Według mego najgłębszego przekonania, jedynym autorytetem, który mógłby skłonić mego brata do powrotu do Polski – jest Wasza Eminencja” – pisał Zygmunt Bukowiński w liście do kard. Wyszyńskiego.
W 1955 r., w dniu zapisu na repatriację do Polski, ks. Bukowiński przyjął ku zdziwieniu urzędników obywatelstwo ZSRR i został w Kazachstanie; tym samym zyskał paszport uprawniający go do swobodnego poruszania się po całym ZSRR. W latach 1956-58 odbył kilka wypraw misyjnych, m.in. w okolice Ałma-Aty, do Tadżykistanu, Aktiubińska i Semipałatyńska. Ponownie aresztowany, został skazany na trzy lata. Przebywał w obozie pracy w Czumie w obwodzie irkuckim i obozie dla „religioźników” w Sosnówce. Po odbyciu kary, w grudniu 1961 r. wrócił do Karagandy. Kontynuował wyprawy misyjne oraz nielegalną pracę duszpasterską. Gdy odmówiono mu zgody na budowę kaplicy, jeszcze intensywniej rozwinął „domowe apostolstwo”. W prywatnych domach odprawiał Msze, uczył dzieci, udzielał chrztów i innych sakramentów. – Pracował ponad siły do późnych godzin nocnych. Niekiedy w ogóle nie spał. Chciał być dla wszystkich. Nigdy się na nic nie uskarżał. Dopiero w Polsce dowiaduję się, jak bardzo był chory. Codziennie się do niego modlę. Ta oficjalna świętość należy mu się za pracę, osobowość i wzorowe kapłaństwo – mówi Apolonia Słobodzian, która znała ks. Bukowińskiego.
W grudniu 1972 r. po raz trzeci odwiedził Polskę. Stan zdrowia zmusił go do dwumiesięcznego pobytu w szpitalu w Krakowie. Odmówił jednak pozostania w kraju, dodając, że „grób kapłana także apostołuje”. Zmarł 3 grudnia 1974 r. w opinii świętości. Na zamówienie „TP” prof. Górski napisał wspomnienie o zmarłym przyjacielu. Niestety, cenzura nie pozwoliła na opublikowanie tekstu. Co więcej, w nekrologu nie można było podać, że ks. Bukowiński zmarł w Karagandzie. Krótkie wspomnienie o niestrudzonym duszpasterzu udało się opublikować dopiero w 10. rocznicę jego śmierci. „Mnie się wydaje, że duchowość jego była bliska Małej Świętej Teresy. Godził się być narzędziem Boga zawsze i wszędzie” – pisał wówczas prof. Górski.
Komisja Historyczna dla Sprawy Kanonizacyjnej Sługi Bożego ks. Bukowińskiego została powołana 11 lutego 2005 r. Z prośbą o przeprowadzenie procesu na terenie archidiecezji krakowskiej zwrócił się do kard. Franciszka Macharskiego abp Jan Paweł Lenga, biskup Karagandy. Po uzyskaniu zgody Konferencji Episkopatu Polski i Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, uroczyste rozpoczęcie procesu odbyło się 19 czerwca w kaplicy metropolitów krakowskich. We wrześniu rozpoczną się pierwsze przesłuchania świadków.

Jarosław Borowiec

[„Tygodnik Powszechny” nr 27 (2973) z 2 lipca 2006 r., s. 8.]


08:38, kovaliv
Link Skomentuj »
środa, 28 czerwca 2006
Kazanie w Poroninie
Ks. Witold Józef Kowalów
Poronin, 18 czerwca 2006 roku

Kazanie wygłoszone na Mszach św. w kościele parafialnym w Poroninie w przeddzień rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego (1905-1974).

BYĆ CZŁOWIEKIEM
I KAPŁANEM
ODPOWIEDZIALNYM
W dniu jutrzejszym – w poniedziałek 19 czerwca 2006 roku – w kaplicy metropolitów krakowskich uroczyście rozpocznie się proces kanonizacyjny Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego (1905-1974). Z tej racji, że poprzedni metropolita krakowski, kard. Franciszek Macharski, mianował mnie w dniu 11 lutego 2005 roku członkiem Komisji Historycznej dla sprawy kanonizacyjnej Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego, pragnę przybliżyć Wam nieco postać tego heroicznego kapłana i opowiedzieć, jak doszło do tego wydarzenia, które jutro będzie miało miejsce w Krakowie w domu na Franciszkańskiej 3.
Gwoli przypomnienia należy wspomnieć, że ks. Władysław Bukowiński był kapłanem archidiecezji krakowskiej – święcenia kapłańskie przyjął z rąk metropolity Adama Stefana Sapiehy dnia 28 czerwca 1931 roku. W latach 1931-1935 był wikariuszem i katechetą w Rabce, zaś w latach 1935-1936 był wikariuszem i katechetą w Suchej Beskidzkiej. W sierpniu 1936 roku wyjeżdża do Łucka na Wołyniu. Pracował tam 9 (dziewięć) lat, do stycznia 1945 roku. Do wybuchu wojny wykładał w miejscowym seminarium duchownym katechetykę i socjologię. Od 1938 roku był też generalnym Sekretarzem Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej. W trudny czas wojenny, okupacji sowieckiej i niemieckiej, był proboszczem katedry łuckiej. Kilkanaście lat był więziony przez sowietów, w tym 10 lat spędził w łagrach (1945-1954). Po zwolnieniu z łagru pozostał w Karagandzie i 20 lat w czasach komunizmu na półlegalnie posługiwał Kościołowi w Kazachstanie. Podejmował stąd liczne podróże duszpasterskie po Kazachstanie i innych krajach Azji Środkowej.

Jak to się stało, że zainteresowałem się postacią ks. Władysława Bukowińskiego?
Otóż jeszcze w czasie nauki w zakopiańskim liceum, wtedy kiedy rodziła się moja decyzja o wstąpieniu do seminarium duchownego, pamiętam jakie wielkie wrażenie na mnie, licealiście, wywołały „Wspomnienia z Kazachstanu” ks. Wł. Bukowińskiego. Podziemne wydanie tej książeczki dał mi do przeczytania ówczesny proboszcz parafii poronińskiej ks. kan. Jan Łasut.
Gdy w 2000 roku leżałem w szpitalu OO. Bonifratrów w Krakowie, krewni i przyjaciele Sługi Bożego mnie tam odnaleźli. Pan Jan Kierznowski zwrócił się do mnie z takimi słowami: „Ksiądz pracuje na Wołyniu – tam gdzie pracował ks. Bukowiński. Ksiądz wydaje «Wołanie z Wołynia» – napiszcie coś o Ks. Bukowińskim”. Poprzez swoje czasopismo, za pomocą internetu i przez znajomych rozesłałem apel o zbieranie relacji, wspomnień i świadectw o tym heroicznym kapłanie.
W ciągu roku czasu, z okazji wizyty Sługi Bożego Jana Pawła II na Ukrainie,
przygotowałem dwie publikacje będące odzwierciedleniem żywego oddźwięku z jakim spotkał się mój apel. Nakładem naszego wydawnictwa ukazały się wówczas dwie książki poświęcone Słudze Bożemu Ks. Władysławowi Bukowińskiemu – jego autorstwa pt. “Do moich przyjaciół. Fragmenty spuścizny piśmienniczej” (Biały Dunajec – Ostróg 2001) i zbiór świadectw o nim pt. “Spotkałem człowieka. Ks. Władysław Bukowiński w pamięci wiernych i przyjaciół” (Biały Dunajec – Ostróg 2001). Gdyby ktoś był zainteresowany tymi książkami – można je nabyć u mnie w zakrystii po Mszy św.
Odbyłem też dwie podróże do Kazachstanu – w 2001 i 2004 roku – gdzie chodziłem śladami Sług Bożych ks. Władysława Bukowińskiego i o. Serafina Alojzego Kaszuby. Podróże te sfinansowali Barbara i Jan Kierznowscy z Krakowa i Ks. Bp Jan Paweł Lenga z Karagandy. Wciąż żywa i wdzięczna jest pamięć o ks. Wł. Bukowińskim i O. S. Kaszubie, heroicznych kapłanach czasów nieprzychylnych Bogu. Niestety czas jest nieubłagany, odchodzą świadkowie...
Wydawnictwo “Wołanie z Wołynia” nadal zbiera świadectwa i wspomnienia ludzi, którzy mieli szczęście znać albo spotkać na swej drodze życia ks. Władysława Bukowińskiego. Obecnie w przygotowaniu jest drugi tom świadectw poświęconych postaci tego kapłana.

Starania o rozpoczęcie
procesu beatyfikacyjnego
Ci którzy ks. Bukowińskiego znali, są przekonani o jego świętości. Starania o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego tego heroicznego kapłana czynił zarówno Kościół Katolicki w Kazachstanie, jak świeccy ludzie rozsiani po całej Polsce, i od 2000 roku także wydawnictwo „Wołanie z Wołania”, które prowadzę.
Prawie dwa lata temu z okazji 30. rocznicy śmierci (+ 3 grudnia 1974 roku) i 100. rocznicy urodzin (* 22 grudnia 1904 / 4 stycznia 1905) ks. Wł. Bukowińskiego odbyło się w Karagandzie sympozjum poświęcone postaci tego kapłana i misji Kościoła w Kazachstanie. Zaproszony przez ordynariusza karagandyjskiego ks. bpa Jana Pawła Lengę, wygłosiłem wówczas główny wprowadzający referat w którym ukazałem najważniejsze rysy sylwetki duchowej Sługi Bożego. Wspomniane sympozjum w Karagandzie przyczyniło się nie tylko do oddania należnej czci ks. Władysławowi Bukowińskiemu, ale przede wszystkim do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego.

Człowiek i kapłan odpowiedzialny
Życie i duszpasterska działalność Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego były nacechowane głębokim humanizmem i odpowiedzialnością. W całym swoim życiu starał się być odpowiedzialnym człowiekiem i kapłanem. Oto jak wyrażała się jego kapłańska odpowiedzialność. Odpowiedzialność za spotykanych wiernych, których sporą część spotykał rzadko lub nawet jednokrotnie. A oni spotykali w nim człowieka i kapłana. Odpowiedzialność za swoich wiernych. W posłaniu „Do moich przyjaciół kapłanów”, które jest częścią jego „Wspomnień z Kazachstanu”, pisał tak: „Duszpasterz w naszych warunkach musi sobie zdawać sprawę ze swojej ogromnej odpowiedzialności. Bywa często tak, że jestem pierwszym księdzem katolickim, którego widzi w życiu osoba ze mną rozmawiająca, albo też pierwszym od 20, czy nawet 40 lat”.
O ks. Władysławie Bukowińskim można mówić bardzo wiele. Wspomnę jedynie o tym, iż wielu uważa, że był on przyjacielem Sługi Bożego Papieża Jana Pawła II. To właśnie na polecenie kard. Wojtyły ks. Wł. Bukowiński udał się w l. 70. XX wieku na wypoczynek do Krynicy, gdzie napisał słynne „Wspomnienia z Kazachstanu”. Proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny Sł. B. ks. Wł. Bukowińskiego opóźnił się o rok z powodu śmierci Sł. B. Jana Pawła II. Przyjaciel poczekał i ustąpił miejsca w kolejce do chwały ołtarzy...

Podziękowanie
Po Mszy św. ministranci będą zbierać do puszek ofiary na rzecz mojej pracy na Ukrainie. Rok temu zacząłem odbudowę plebanii zniszczonej w czasie wojny; będziemy także zmieniać dach na kościele. Serdecznie Bóg zapłać za pomoc. Dziękuję także za stałą pomoc Ks. Prob. Franciszkowi Juchasowi, Ks. Józefowi, Księżom Albertowi i Marcinowi oraz wielu z was. Bóg zapłoć za tyn dar serca.

Zakończenie
Sługa Boży ks. Władysław Bukowiński – jak Dobry Pasterz – nie porzucił swoich wiernych w Kazachstanie – podobnie jak Bł. O. Jan Beyzym SI na Madagaskarze czy o. Serafin Kaszuba OFM Cap. na Wołyniu. Jego ofiarne życie bez reszty oddane naszym wiernym – Polakom, Niemcom i Ukraińcom – na Wołyniu i w Kazachstanie zasługuje na upowszechnienie i upamiętnienie. Wielu męczenników XX wieku zostało wyniesionych na ołtarze. Ufamy, iż również Ci Wyznawcy i Świadkowie Chrystusa dostąpią chwały ołtarzy.
Amen.


13:11, kovaliv
Link Skomentuj »
poniedziałek, 26 czerwca 2006
Komunikat PAP
http://prawy.pl/index.php?dz=nowosci&id=9308&subdz=1

Rozpoczął się proces
beatyfikacyjny i kanonizacyjny
ks. Władysława Bukowińskiego
(2006-06-19)

W Archidiecezji Krakowskiej rozpoczął się w poniedziałek [19 czerwca 2006 r.] proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny ks. Władysława Bukowińskiego - kapłana, który pracował w diecezjach krakowskiej, łuckiej, a potem zesłany przez władze sowieckie do Karagandy podjął posługę wśród wiernych w Kazachstanie.

W poniedziałek odbyła się pierwsza sesja trybunału, który w procesie tym ma zebrać zeznania świadków i zbadać wszelkie pisma ks. Bukowińskiego. W trybunale zasiadają ks. Andrzej Scąber (sędzia), ks. Stanisław Molendys (promotor sprawiedliwości) i ks. Jarosław Sroka (notariusz).


Ks. Władysław Bukowiński urodził się w 1904 r. w Berdyczowie. W 1920 r. jego rodzina przeniosła się do Polski. Władysław Bukowiński ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, a potem wydział teologiczny tej uczelni. Po otrzymaniu święceń kapłańskich w 1931 r. pracował najpierw w Rabce, a potem w Suchej Beskidzkiej.
Za zgodą władz kościelnych w 1936 r. przeniósł się do diecezji łuckiej. Dwukrotnie aresztowany przez władze sowieckie, wielokrotnie był więziony i przebywał w obozach pracy. W 1954 r. zesłany do Karagandy podjął tam pracę duszpasterską - odprawiając msze św. w prywatnych domach i udzielając wiernym sakramentów. Nie skorzystał z możliwości repatriacji do Polski. Zmarł w 1974 r. Został pochowany w katedrze w Karagandzie.


"To był człowiek niesłychanej wiary i wielkiej odwagi. Ksiądz, który się nie bał. Jego życiem była Eucharystia i troska o ludzi. Miłował Boga i człowieka. Miał przedziwny dar bliskości ludziom i pogodę ducha" - powiedział PAP w poniedziałek postulator procesu ks. Jan Nowak.


"Różaniec był jego ulubioną modlitwą. To ulubiona modlitwa wszystkich katolików w Kazachstanie, ta modlitwa uratowała ich, ich wiarę, dawała siłę, by przetrwać na zesłaniu" - dodał.


W najbliższym czasie trybunał będzie gromadził zeznania osób, które znały ks. Bukowińskiego z Kazachstanu, Polski, a być może także z Ukrainy.
PAP/JuS




07:05, kovaliv
Link Skomentuj »
sobota, 24 czerwca 2006
Nowi święci
Nowi święci
http://newsaints.faithweb.com/year/1974.htm

16) 03 December in Karaganda (Kazakhstan)






VLADISLAV BUKOVINSKIJ (ВЛАДИСЛАВ БУКОВИНСКИЙ)

[Władysław Bukowiński]
priest of the diocese of Karaganda

born: 22 December 1904 in Berdichev, Zhytomyr oblast' (Ukraine)

protocol number: 2658

competentia fori: 28 February 2005

nulla osta: 16 May 2005

actor: Oktjabrskaja 25, 470077 Karaganda, KAZAKHSTAN


21:39, kovaliv
Link Skomentuj »
wtorek, 20 czerwca 2006
Rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego
DUCHOWY DAR

DLA KOŚCIOŁA

W KAZACHSTANIE

I NA WOŁYNIU

Rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego

Sługi Bożego

Ks. Władysława Bukowińskiego

(1905- 1974)


W poniedziałek, 19 czerwca 2006 roku, w kaplicy metropolitów krakowskich, odbyło się uroczyste rozpoczęcie procesu kanonizacyjnego Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego (1905-1974).

Wydarzenie to ma wielkie znaczenie dla odradzającego się Kościoła w Kazachstanie i na Wołyniu (Ukraina), gdzie pracował Sługa Boży.
Pierwsza sesja procesu kanonizacyjnego rozpoczęła się z rocznym opóźnieniem w związku ze śmiercią Sługi Bożego Jana Pawła II. Już 11 lutego 2005 roku przez poprzedniego metropolitę krakowskiego ks. kard. Franciszka Macharskiego została powołana do istnienia Komisja Historyczna dla Sprawy Kanonizacyjnej Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego. W skład tej komisji weszli: prof. dr hab. Urszula Perkowska z Krakowa – przewodnicząca i członkowie: ks. mgr Witold Józef Kowalów z Ostroga na Ukrainie i s. mgr

W dniu 10 maja 2006 roku został mianowany postulator Sprawy Kanonizacyjnej Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego, którym został ks. prał. dr Jan Nowak, kapłan archidiecezji krakowskiej będący obecnie proboszczem parafii Kamiszenka w archidiecezji astańskiej w Kazachstanie. W dniu 30 maja został wydany dekret powołujący diecezjalny Trubynał dla Sprawy Kanonizacyjnej Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego. Członkami trybunału zostali: ks. dr Andrzej Scąber – delegat biskupa, k

Po krótkiej modlitwie ks. kardynała Stanisława Dziwisza, kanclerz kurii metropolitalnej w Krakowie ks. Piotr Majer odczytał tekst informujący o powołaniu trybunału i rozpoczęciu I sesji procesu kanonizacyjnego Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego. Następnie postulator ks. prał. dr Jan Nowak wypowiedział prośbę o rozpoczęcie procesu i pokrótce przedstawił postać Sługi Bożego. Postulator zwrócił uwagę na

Kolejnym punktem programu pierwszej sesji sprawy kanonizacyjnej Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego była przysięga poszczególnych członków trybunału. Przed udzieleniem błogosławieństwa dla osób zaangażowanych w proces kanonizacyjny Sługi Bożego i obecnych w kaplicy metropolitów krakowskich, ks. kard. Stanisław Dziwisz nazwał ks. Wł. Bukowińskiego Ojcem odradzającego się Kościoła w Kazachstanie.

Proces kanonizacyjny Sługi Bożego ks. Władysława Bukowińskiego rozpoczął się w Krakowie, gdyż jeszcze w dniu 26 kwietnia 2004 roku ordynariusz karagandyjski ks. Abp Jan Paweł Lenga zwrócił się z prośbą o przeprowadzenie procesu w Krakowie.

Polska dawała i daje kapłanów dla Kościoła Powszechnego. Prosił o to także Jego Świątobliwość Papież Benedykt XVI w czasie swej wizyty w Polsce.

Anna Brzęk FC z Krakowa. s. mgr lic. Stanisław Molendys – promotor sprawiedliwości, ks. mgr lic. Jarosław Sroka – notariusz. następujące cnoty Sługi Bożego Ks. Władysława Bukowińskiego: miłość do Kościoła, odwaga, której owocem były cierpliwość i wytrwałość, umiejętność przebaczenia i bezgraniczne zaufanie Opatrzności Bożej. Ks. Kard. Stanisław Dziwisz podziękował za przybliżenie postaci wybitnego i świętego kapłana. Następnie w imieniu Konferencji Episkopatu Kazachstanu przemówił ks. prałat dr Janusz Kaleta, administrator apostolski Zachodniego Kazachstanu. Z kolei ks. kard. Stanisław Dziwisz zauważył, iż trud trybunału to zaszczyt dla archidiecezji krakowskiej. Złożył świadectwo o tym, iż mimo że ks. Władysławowi Bukowińskiemu proponowano zostać w Polsce i ofiarowano mu wszystkie możliwości leczenia, powrócił do swoich wiernych w Karagandzie. “Jesteśmy szczęśliwi, że możemy pomóc dla Kościoła w Kazachstanie” – powiedział metropolita krakowski.


ks. Witold Józef Kowalów
 

środa, 19 kwietnia 2006
Obrazek prymicyjny ks. Władysława Bukowińskiego
http://www.niedziela.pl/artykul_w_niedzieli.php?doc=nd200551&nr=35

Obrazek prymicyjny
ks. Władysława Bukowińskiego


List, który otrzymaliśmy niedawno w redakcyjnej poczcie, jest świadectwem faktu, że wiele publikowanych na naszych łamach tekstów budzi żywy oddźwięk w sercach Czytelników. W nr. 50/2004 zamieściliśmy artykuł pt. Wspominamy Apostoła Karagandy, poświęcony ks. Władysławowi Bukowińskiemu, który był kapłanem archidiecezji krakowskiej, przez 9 lat duszpasterzował w Łucku na Wołyniu (1936-45), kilkanaście lat był więziony przez Sowietów, w tym 10 lat – w łagrach (1945-54). W czasach komunizmu przez 20 lat służył Kościołowi w Kazachstanie. Autor wspomnienia – ks. Witold Józef Kowalów pisze: „Podczas pielgrzymki Ojca Świętego Jana Pawła II do Kazachstanu we wrześniu 2001 r. spotkałem wielu świadków życia ks. Bukowińskiego, jego heroicznej służby Bogu, Kościołowi i ludziom, m.in. w Astanie, Karagandzie, Kokczetawie, Kellerówce. Wierni, którzy znali ks. Bukowińskiego, są przekonani o jego świętości. Kościół katolicki w Kazachstanie czyni starania o rozpoczęcie jego procesu beatyfikacyjnego”.
Nasza czytelniczka – p. Barbara Bojarska z Poznania nadesłała przechowywany w rodzinnych zbiorach obrazek wydany na pamiątkę święceń kapłańskich, otrzymanych przez ks. Bukowińskiego 28 czerwca 1931 r. w katedrze na Wawelu w Krakowie. Jako swoje zawołanie ks. Bukowiński obrał słowa: „Miłujmy Boga, iż Bóg nas pierwej umiłował”. Dzieląc się z Czytelnikami tą cenną pamiątką, serdecznie dziękujemy p. Barbarze Bojarskiej.

21:00, kovaliv
Link Skomentuj »
wtorek, 27 grudnia 2005
Interesował się bliższą i dalszą rodziną
INTERESOWAŁ SIĘ
BLIŻSZĄ
I DALSZĄ
RODZINĄ
Córka moja przypadkowo trafiła w internecie na apel dotyczący ks. Władysława Bukowińskiego, który był stryjecznym bratem mojej Mamusi.
Osobiście z ks. Władysławem spotkałam się tylko raz w okresie wakacji w warszawskim mieszkaniu mego Wuja Zbigniewa. Nie pamiętam w którym to było roku. Wuj Władysław (tak się do niego zwracałam) opowiadał o życiu w Karagandzie, o stosunkach tam panujących, o swojej duszpasterskiej pracy. Uderzyło mnie kilka spraw:
– Niezmierna otwartość i życzliwość. Potrafił nawiązać kontakt z dziewczynkami (mam tu na myśli moja cioteczną siostrę i siebie), które co tu dużo ukrywać, miały wówczas pstro w głowie;
– Poczucie humoru i pogoda ducha;
– Mistrzostwo w opowiadaniu. Słowem potrafił przed oczyma malować obrazy. Fakty umiał umiejscowić w tle, które słuchacz „widział”. Szczególne wrażenie zrobiły na mnie opisy krajobrazów okolic Karagandy i odwiedzanych miejscowości;
– Doskonałe rozeznanie we wszystkich aspektach życia w Polsce. Zaskoczona byłam rozeznaniem rynku wydawniczego, znajomością repertuaru teatrów i ważnych wydarzeń artystycznych. Zapamiętałam to bo było mi wstyd, że ja żyjąc w Polsce nie mam o wielu rzeczach pojęcia.
Moje wspomnienia niczego nowego nie wnoszą. Podzieliłam się jedynie luźnym strzępkami zachowanymi w pamięci. Brat (przyrodni) ks. Władysława Zygmunt nie żyje; stryjeczne rodzeństwo: Wanda i Zbigniew także. W „papierach” Mamy znalazłam jedynie 3 listy, reszta zginęła. Prócz tego oraz „Wspomnień z Kazachstanu” (wdanie Biblioteki „Spotkań” 1980 r.) nie posiadam żadnych pamiątek, nawet fotografii Wuja. Sądzę, że te listy potwierdzają jedynie to, że interesował się bliższą i dalszą rodziną. A może wnikliwy badacz znajdzie w nich jeszcze coś innego. Dlatego wysyłam ich kopie.

Elżbieta Kamińska


Pruszcz Gdański, 22 marca 2000 roku

[„Spotkałem człowieka. Ks. Władysław Bukowiński w pamięci wiernych i przyjaciół” cz. 1, zebrał i oprac. ks. Witold Józef Kowalów, Biały Dunajec – Ostróg 2001, s. 109-110.]


20:26, kovaliv
Link Skomentuj »
niedziela, 25 grudnia 2005
Kalendarium życia (1)
http://www.kazachstan.niedziela.pl/artykuly.php?numer=5&nr_str=1

Kandydat na Ołtarze

Sługa Boży Ks. Władysław Bukowiński (1904-1974)

Kalendarium życia (1)



Ks. Władysław Bukowiński urodził się dnia 22 grudnia 1904 r. wg "starego stylu" (tzn. 4 stycznia 1905 r. wg kalendarza gregoriańskiego) w Berdyczowie, dawnej gubernii kijowskiej. Jako obywatel Rzeczypospolitej Polskiej został zapisany w księgach ludności gminy Obrazów powiatu Sandomierz.
Ojciec Władysława - Cyprian Józef Bukowiński (ur. 1952 w Krakowie) pochodził z rodziny ziemiańskiej powiatu sandomierskiego z majątku rodzinnego Święcica. Przed pierwszą wojną światową był dyrektorem cukrowni należących do Spółki Kijowskiej.
Matka - Jadwiga Scipio del Campo (ur. 1918 w Płoskirowie na Podolu) pochodziła ze spolszczonej rodziny włoskiej. Brat jej Michał jest jednym z pierwszych promotorów lotnictwa i polskich amatorów pilotów sportowych. Protoplastą tej rodziny był Piotr Scipio del Campo marszałek dworu królowej Bony.
Rodzeństwo: Siostra - Irena z Bukowińskich Dawidowska (ur. 1930 w Gdyni). Brat przyrodni - Zygmunt, syn Wiktorii, drugiej żony Cypriana (ur. 1972 w Krakowie), rodzonej siostry matki Władysława, mieszka we Wrocławiu z żoną i córkami. Ks. Władysław był związany bardzo silnymi uczuciami z najbliższą i liczną dalszą rodziną i przywiązywał przez całe życie dużą wagę do kontaktów rodzinnych; starał się wpływać na wychowanie młodzieży, odwiedzał i korespondował z całą rodziną, a szczególnie z bratem Zygmuntem.
Ks. Władysław uczył się w latach dziecinnych w domu, wykazując ogromne zdolności umysłowe. W 1914 r. rozpoczął naukę w gimnazjum rosyjskim w Kijowie, potem uczył się od 1917 r. w polskim gimnazjum w Płoskirowie. W 1920 r. młody Władysław wraca z rodziną do Polski. Ojciec jego po powrocie do kraju jakiś czas dzierżawił od swego brata Gustawa rodzinną Swięcicę, a następnie administrował majątkami Potockich w Pisarach i Krzeszowicach k. Krakowa. Po odbyciu kursów eksternistycznych ks. Władysław w dniu 24 września 1921 r. Władysław zdaje maturę w Krakowie, i w tymże roku rozpoczyna studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.

(cdn.)

Jadwiga Teleżyńska

Helena Mittelstaedt



--------------------------------------------------------------------------------

Kalendarium życia ks. Bukowińskiego podajemy za książką "Spotkałem człowieka. Ks. Władysław Bukowiński w pamięci wiernych i przyjaciół" oprac. ks. Witold Józef Kowalów, która ukazała się w 2001 r. w serii Biblioteki "Wołania z Wołynia" (t. 23).






16:12, kovaliv
Link Skomentuj »
sobota, 24 grudnia 2005
Księża, jakich nie znamy
http://www.rakowiecka.jezuici.pl/pismo1/2003/009/ksieza.htm

KSIĘŻĄ, JAKICH NIE ZNAMY



Ks. Władysław Bukowiński - apostoł Kazachstanu





Ks. Władysław Bukowiński urodził się 22 grudnia 1904 roku w Berdyczowie. W latach 1921 ÷ 1931 odbył studia prawnicze i teologiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim; 23 czerwca 1931 roku otrzymał święcenia kapłańskie. Podczas pełnienia funkcji proboszcza w Łucku został aresztowany w sierpniu 1940 roku przez władze sowieckie i więziony do 20 czerwca 1941 roku. Po raz drugi został aresztowany w Łucku w styczniu 1945 roku i przebywał 2 lata w więzieniu sowieckim oraz 8 lat w łagrach do 10 sierpnia 1954 roku. Po wyjściu z obozu pracy został administracyjnie zesłany do Karagandy w Kazachstanie, gdzie przez dwa lata, do połowy 1956 roku, prowadził pracę duszpasterską. Po raz trzeci został tam uwięziony na trzy lata. Po wyjściu z więzienia pełnił dalej pracę duszpasterską w Karagandzie w latach 1961 ÷ 1969. Aby ułatwić sobie posługę duszpasterską, podjął pracę nocnego stróża na terenie obiektów budowlanych.



W czerwcu 1955 roku miał możliwość repatriacji do Polski. Widział jednak, że jego posługa jest niezbędna w Kazachstanie, więc zdecydował się pozostać tam, stając się w ten sposób obywatelem Związku Sowieckiego.



Ks. Władysław Bukowiński pracował wśród Polaków i Niemców, deportowanych do Kazachstanu przez władze sowieckie z obwodu kamienieckiego, żytomierskiego i winnickiego w latach 1936 ÷ 1940.







Było to szczególnego rodzaju duszpasterstwo, bo prowadzone bez kościoła czy kaplicy. Władze komunistyczne nie zezwalały na otwieranie kościołów i kaplic, tępiły publiczne nabożeństwa liturgiczne. Ks. Bukowiński był ustawicznym domokrążcą. Jego praca duszpasterska odbywała się w domach ludzi wierzących. Przybywał do określonego domu po południu. Urządzał ołtarz. Następnie spowiadał. Mszę św. odprawiał późnym wieczorem, potem spowiadał do późnych godzin nocnych. Już o 5 rano odprawiał kolejną Mszę św., a później dalej spowiedź, czasem były chrzty lub śluby. Nabożeństwa odbywały się zwykle z soboty na niedzielę i poniedziałek. Oprócz tego, co najmniej raz w tygodniu w dzień powszedni.



Na rozchodzącą się wiadomość, że tylko w Karagandzie jest ksiądz, zjeżdżali się tam ludzie nie tylko z Kazachstanu, ale i z sąsiednich republik, w tym także z Archangielska i Powołża.



Wśród tych podróżnych byli tacy, którzy nie spowiadali się 20 lub 40 lat, a także tacy, którzy u spowiedzi nie byli w ogóle i nie przyjęli I Komunii św. Wymagało to od duszpasterza przeprowadzenia odpowiedniej katechezy przed sakramentem spowiedzi. Podobnie było z udzielaniem chrztu osobom dorosłym oraz ślubów tym, którzy mieli zawarty tylko kontrakt cywilny.



Praca duszpasterska była prześladowana w Związku Sowieckim. Szczególnie, jeśli chodzi o młodzież, gdyż zabronione było nauczanie religii dzieci i młodzieży do 18 roku życia. Dlatego odbywała się w wielkiej tajemnicy.






Niezależnie od posługi duszpasterskiej na terenie Karagandy ks. Bukowiński wyjeżdżał na wyprawy misyjne, trwające od kilku dni do miesiąca, najdłuższa trwała cztery miesiące. Wyjeżdżał wtedy w okolice Aktiubińska, Semipałatyńska i do Turkiestanu.



Podczas tych wypraw misyjnych praca duszpasterska odbywała się, podobnie jak w Karagandzie, w domach prywatnych zapraszających wiernych. Wędrówki ks. Władysława Bukowińskiego miały w sobie coś z podróży misyjnych Apostoła Pawła. Podobne niebezpieczeństwa, w tym przypadku od władz komunistycznych, ciągłe zagrożenie więzieniem i łagrami. Ale ks. Władysław nie ustawał w posłudze duszpasterskiej. Jak wspomniano wyżej, mógł wyjechać do Polski i spokojnie pracować w parafii. Wybrał jednak inną formę duszpasterstwa, bo widział, że jest bardzo potrzebny w Kazachstanie, gdzie w okresie władzy komunistycznej ludzie wierzący byli pozbawieni opieki duszpasterskiej. Wtedy nie było żadnych perspektyw szybkiej zmiany istniejącej sytuacji.



Ks. Włądysław Bukowiński zmarł w 1974 roku.


W swoich wspomnieniach z 1970 roku tak napisał: „Nie wiem, co przyniesie przyszłość, nawet najbliższa, mnie i moim przyjaciołom pracującym w duszpasterstwie w Związku Radzieckim. Nie wiemy, w jaki sposób Opatrzność Boża czuwać będzie nad naszym Kościołem w tym kraju. Wiem tylko jedno, iż słodkie jest jarzmo Chrystusa, a brzemię Jego jest lekkie”.







Wacław Wasilewski

22:12, kovaliv
Link Skomentuj » "Powołanie" - film o ks. Wł. Bukowińskim
http://www.warszawa.org.pl/niepokalanow/fest2003/tresc.html

„Powołanie”
– film
o ks. Wł. Bukowińskim
3652 „Powołanie” – „Vocation”

reż./dir. Irena Kamieńska

prod. Studio Filmowe „Kronika”, Warszawa, Polska

28’ dokumentalny Polska 2002

Film jest poświęcony księdzu Władysławowi Bukowińskiemu, misjonarzowi Kazachstanu, który przez lat był więźniem łagrów sowieckich a następnie zesłańcem w okolicach Karagandy.

Film devoted to Father Władysław Bukowiński, a missionary in Kazakhstan, a former prisoner of soviet camps and a deportee near Karaganda.


13:31, kovaliv
Link Skomentuj »
niedziela, 18 grudnia 2005
Pracownicy pierwszej godziny
http://www.misyjnedrogi.pl/artykuly.php?tresc,309


Pracownicy
pierwszej
godziny

Wśród pracowników pierwszej godziny, którzy począwszy od lat trzydziestych zaczęli pracę wśród zesłańców polskich i niemieckich, na szczególne wspomnienie zasługują:

Ks. Władysław Bukowiński (1904-1974) do dziś dnia wspominany jest w Kazachstanie z wielką czcią, a jego grób stał się dla wielu miejscem umocnienia wiary. Ks. Bukowiński urodził się 22 XII 1904 r. w Berdyczowie na Ukrainie. W lipcu 1920 r. wraz z rodziną wyjechał do Polski. W latach 1921-1931 studiował prawo i teologię na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Święcenia kapłańskie przyjął 28 VI 1931 r. z rąk kard. Sapiehy. W latach 1931-1936 pracował w archidiecezji krakowskiej, a od sierpnia 1936 r. w Łucku. W listopadzie 1939 r., po wybuchu wojny, został mianowany proboszczem katedry łuckiej. Po uwolnieniu z pierwszego więzienia (sierpień 1940 - czerwiec 1941) pracował dalej jako proboszcz w katedrze. Drugie uwięzienie trwało od stycznia 1945 r. do sierpnia 1954 r., z czego 8 lat w łagrach w Czelabińsku i w Dżezkazganie (500 km na południowy zachód od Karagandy). Od września 1954 do grudnia 1958 r. ks. Bukowiński prowadził działalność duszpasterską w Karagandzie. Trzecie uwięzienie trwało równo trzy lata: od grudnia 1958 do grudnia 1961 r. Od grudnia 1961 r. prowadził znowu działalność duszpasterską w Karagandzie. W tym czasie udało mu się odbyć także szereg podróży misyjnych.

Po długim pobycie na zesłaniu odrzucił oferowaną mu możliwość powrotu do Polski i z pomocą siostry Gertrudy (niemieckiego pochodzenia, z Karagandy) oddał się pracy duszpasterskiej dla lokalnej wspólnoty, zakładając m.in. żeńskie zgromadzenie zakonne (oczywiście w ukryciu). Siostry te pracują dziś w wielu miastach dawnego Związku Radzieckiego. W 1956 r. udało mu się nawet kupić domek w Karagandzie. W ten sposób powstał niewielki kościółek, który niestety, po roku został zamknięty przez władze. W Kazachstanie było kilka takich kościółków, ale wszystkie spotkał ten sam los. Aby nie być posądzonym o posiadanie kościoła, nieczęsto odprawiał Mszę św. u siebie w domu, a całe duszpasterstwo odbywało się w różnych domach, za każdym razem w innym. Z 44 lat swego kapłaństwa dwadzieścia spędził w Kazachstanie, w regionie Karagandy. Zmarł 3 XII 1974 r.

W jego listach zadziwia spokojny ton i bezgraniczne zaufanie Bożej Opatrzności. W realiach, w jakich przyszło mu żyć, nie rozpaczał ani nie szukał zemsty, ale wręcz starał się zauważyć dobro u tych, którzy go przesłuchiwali czy pilnowali.

* * *

Bp Aleksander Chira rytu wschodniego został potajemnie wyświęcony na biskupa w obozie pracy w 1956 r. Po odbyciu „kary poprawczej”, podobnie jak ks. Bukowiński poprosił o pozwolenie zostania na miejscu i podjął pracę w Karagandzie. Z początku był kierowcą ambulansu, później po śmierci Stalina i związanej z nią „odwilży” pracował jako wikariusz ks. Bukowińskiego, który nawet nie wiedział, że ma biskupa jako wikarego. Dopiero w 1980 r. na konsekracji kościoła św. Józefa w Karagandzie (wybudowanego po wielu walkach wiernych z władzą sowiecką) ujawnił, że jest biskupem. Biskup ten wychował w wierze setki młodych, z których wielu zostało kapłanami, w tym również bp. Josepha Wertha, aktualnego Administratora Apostolskiego Syberii Zachodniej z siedzibą w Nowosybirsku.

* * *

Ks. Józef Kuczyński urodził się w 1904 r. w Buczkach koło Żytomierza. Wyświęcony na kapłana w 1930 r., do roku 1935 pracował jako prefekt szkól powszechnych w Łucku. W latach 1933-1937 studiował nauki społeczne w Instytucie Katolickim w Paryżu, gdzie zdobył doktorat. W latach 1937-39 kierował Akcją Katolicką w diecezji i był kapelanem wołyńskiej chorągwi harcerskiej. W latach wojennych był proboszczem w Szumbarze i w Dederkałach w powiecie krzemienieckim. W 1944 r. rozpoczął pracę misyjną na Ukrainie Radzieckiej, gdzie go aresztowano w styczniu 1945 r. Po 10-letnim więzieniu przez dwa i pół roku pracował w Kazachstanie w miasteczku Teińcza w obwodzie Kołczetawskim, za co otrzymał 7 lat więzienia. Po zwolnieniu w styczniu 1966 r. został proboszczem w Barze na Podolu, gdzie pracował aż do śmierci 13 III 1982 r. Był najdłużej uwięzionym księdzem w Kazachstanie – 17 lat.

* * *

Ks. Bronisław Drzepecki urodził się w 1906 r. w Felsztynie (Krasnogwardiejsku) koło Płoskirowa na Podolu. W 1930 r. został wyświęcony na kapłana. Pierwsze trzy lata pracował we Włodzimierzu Wołyńskim, w latach 1933-37 odbywał studia na Angelicum w Rzymie, które ukończył doktoratem. W latach 1937-39 był wicerektorem i wykładowcą dogmatyki w Wyższym Seminarium Duchownym w Łucku. Po wybuchu wojny był proboszczem w Hucie Stepańskiej na Polesiu, z której wyjechał w 1943 r., w czasie pogromów banderowskich. Przez rok był proboszczem w Kowlu, skąd został ewakuowany przez Niemców (wraz z całą ludnością) do Lublina. Po wyzwoleniu Lubelszczyzny latem 1944 r. wrócił na Wołyń (jako jedyny spośród tych kapłanów, którzy wyjechali na Zachód). Aż do aresztowania w styczniu 1945 r. był administratorem diecezji żytomierskiej. Po dziesięciu latach zsyłki przez trzy lata (1955-styczeń 1959) pracował w Kazachstanie, we wsi Zielony Gaj koło Celingradu. Po powrocie z pięcioletniego uwięzienia próbował dalej pracować w Kazachstanie, ale wskutek sprzeciwu miejscowych władz musiał opuścić ten kraj i wrócił na Podole.

* * *

Ks. Tadeusz Fedorowicz – kierownik duchowy młodego Karola Wojtyły. Ks. Fedorowicz był młodym księdzem diecezji lwowskiej. Dowiedziawszy się, że część jego parafian będzie zesłana do Azji Centralnej, poprosił swego biskupa, aby pozwolił mu pojechać z nimi, aby dzielić ich los. Udało mu się wyjechać i jako jeden z deportowanych rozpoczął tam swą posługę.

* * *

O. Serafin Kaszuba, kapucyn, ur. w 1910 r., w latach powojennych był proboszczem w Równem na Wołyniu. Później władze państwowe usunęły go stamtąd i wtedy, w 1962 r., zjawił się w Kazachstanie Do 1968 r. działał zasadniczo na terenach, gdzie wcześniej pracowali ksiądz Kuczyński i Drzepecki.

* * *

Wśród wielu innych apostołów Kazachstanu czasów sowieckich wymienić należy grekokatolickiego ks. Aleksego Żareckiego, litewskich księży: jezuitę o. Jana Paukstisa, salezjanina o. Józefa Gustasa i ks. Antoniego Szeszkiewiciusa.

Ich praca wydaje dziś wymierne plony w postaci licznych powołań kapłańskich i zakonnych. Zostało już wyświęconych kilku kapłanów pochodzących z samej Karagandy.

Marek Szefran
["Misyjne Drogi" (Poznań) nr 6(90) z listopada-grudnia 2001 r.]
18:26, kovaliv
Link Skomentuj » Obecność Kościoła Chrystusowego na ziemiach Kazachstanu
Obecność Kościoła
Chrystusowego
na ziemiach Kazachstanu
(zakończenie)
Drugi dzień sympozjum otworzył wykład bp. Wojciecha Polaka pt. „Naśladowanie Chrystusa jako pierwotny i najgłębszy fundament chrześcijańskiej moralności. Moralność chrześcijańska i moralność Jezusa Chrystusa”. Mówiąc o istocie chrześcijaństwa i chrześcijańskiej moralności bp Wojciech Polak mówił nt. Co to znaczy być chrześcijaninem i dlaczego jest to takie ważne. „Kiedy wspominamy świadka wiary możemy sobie zadać pytanie o związek wiary i życia. To pytanie oczywiście prowadzi nas do Jezusa Chrystusa”.

Następny mówca, prof. Jakow Trofimow z Uniwersytetu Karagandyjskiego ukazał problem „Prawo wyznaniowe w czasach radzieckich”. Hierachowie i niektórzy uczestnicy sympozjum otrzymali od profesora kserokopię kilkustronicowej autobiografii w języku rosyjskim ks. Bukowińskiego z miejscowego Archiwum Państwowego Obwodu Karagandyjskiego. Kolejna uczestniczka sympozjum p. Shirin Akiner z Uniwersytetu Londyńskiego mówiła nt. „Wiara, Pamięć i Historia”. Zwróciła ona uwagę na niedostateczne upamiętnienie Karłagu – „jest to nasz wspólny ból”.

Druga część drugiego dnia sypozjum odbyła się w kościele katedralnym pw. Św. Józefa w Karagandzie. Rozpoczęło ją przejmujące świadectwo nt. życia i działalności ks. Władysława Bukowińskiego pt. „Drogi i ścieżki” ks. Wacława Popławskiego z Astany. Dodajmy, że ks. Popławski zanim został kapłanem był wieloletnim wykładowcą literatury i jezyka rosyjskiego oraz inspektorem obwodowego wydziału oświaty.

Uroczystej Mszy św. w drugim dniu sympozjum przewodniczył i kazanie wygłosił ks. kard. Franciszek Macharski. Po Mszy św. miał miejsce koncert nowosybirskiego Zespołu Pawła Szaromowa, na program którego złożyła się muzyka duchowa zarówno rosyjska, jaki i zachodnioeuropejska.

Trzeci dzień sympozjum rozpoczeła informacja ks. Stepana z miejscowej ukraińskiej parafii grekokatolickiej nt. martyrologii duchowieństwa Ukraińskiego Kościoła Grekokatolickiego w obozach koncentracyjnych Kazachstanu. Prelegent mówiąc o bpie Ołeksandrze Chirze, o bł. Ołeksie Zaryćkym i innych podkreślił, że służyli on zarówno grekokatolikom, jak i katolikom obrządku rzymskiego.

Nastepnie proboszcz w Czkałowie, ks. Krzysztof Kuryłowicz z Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej (Societas Christi pro Emigrantibus Poloniae), mówił nt. „Dar zakonów męskich i żeńskich dla Kościoła Katolickiego w Kazachstanie”. Ks. Kuryłowicz zwięzłą informacje na powyższy temat zakończył słowami: „Bez działalnosci zakonów Kościół Rzymskokatolicki w Kazachstanie nie objąłby bogactwa, które niosą w sobie poszczególne wspólnoty. Dzięki wielowiekowemu doświadczeniu zakonów w ich róznorodnej pracy młody Kościół Kazachstanu bardzo szybko przesiąkł odpowiednim ukierunkowaniem wierzących w Chrystusa na drodze ich indywidualnego zbawienia”.

Antonio Calcawara, inżynier-elektronik, włoski misjonarz świecki w Kazachstanie przedstawił temat „Caritas Christi urget nos. Miłość Chrystusa przynagla nas. – Konieczność ewangelizacji”. „Dlaczego ks. Bukowiński zrezygnował z powrotu do Polski? – Było to możliwe dlatego, że doświadczył on miłości Chrystusowej. Bez tej miłości nie można wytrzymać takich doświadczeń” – podkreślił Antonio Calcawara. Kolejny uczestnik sympozjum, ks. dr Wojciech Necel TChr, omówił zagadnienie „Konieczność przykładu świętości dzisiaj”. Kosciół lokalny w kandydacie na ołtarze chce widzieć przykład świętości. Ks. Necel zauważył, że „przykład świętości, przykład życia świętego wyniesionego do chwały ołtarza nie może być rozumiany jako identyfikacja ze świętym”. Swój ineresujący dyskurs ks. Necel zakończył słowami: „Dla współczesnego człowieka, szarpanego przeciwnościami i lękiem, niepewnością czasu i celowością życia przykład świętych może być pomocny w odnalezieniu prawdy, prawdy o sobie, prawdy o świecie, prawdy o Bożym miłosierdziu”.

Referent kurii diecezjalnej w Gnieźnie ks. dr Franciszek Jabłoński przedstwił temat „Wkład kapłanów w ewangelizację misyjną Kazachstanu w świetle adhortacji apostolskiej «Ecclesia in Asia»”. Przedstawił ciekawą syatystyke przedstawiająca współczesne oblicze Kościoła w Kazachstanie. Jako kolejny uczestnik sympozjum wystąpił redaktor naczelny krakowskiego „Tygodnika Powszechnego” i były generał marianów ks. Adam Boniecki MIC. Przedstawił on temat: „Czy katolicyzm jest znów oblężoną twierdzą? Na przykładzie casusu Buttiglione”. Jako wstęp do ukazania swego tematu ks. Boniecki dał świadectwo o swoich spotkaniach z ks. Wł. Bukowińskim. Na zakńczenie powiedział, że „ks. Wł. Bukowiński godził się na absurdalne warunki i budował Kościół”.

Drugą częścią ostatniego dnia sympozjum były przejmujące świadectwa s. Flory Sztiwich, s. Filomeny i p. Niny Zubrowskiej, wygłoszone w kościele katedralnym pw. św. Józefa. Mszy św. na zakończenie sympozjum przewodniczył metropolita astański abp Tomasz Peta. W swoim kazaniu zwierzchnik Kościoła Rzymskokatolickiego w Kazachstanie podsumowując sympozjum powiedział, że były to „trzy dni rozważań o życiu ks. Władysława Bukowińskiego na tle historii Kościoła Rzymsko- i Grekokatolickiego na ziemiach Kazachstanu”. Ks. Bukowińskiego „przyjaźń z Bogiem to tajemnica. Poznaliśmy to, co jest najważniejsze. Poznaliśmy w czym jest sekret jego miłości, jego heroizmu”.

Abp Tomasz Peta zwrócił uwagę, że w 2004 roku minęła jeszcze jedna rocznica związana z ks. Wł. Bukowińskim – 50 lat jak rozpoczął on swoją pracę w Karagandzie (10 sierpnia 1954 roku). Arcybiskup Peta przypomniał także postać grekokatolickiego biskupa Ołeksandra Chiry, który mówił iż Matka Boża dokona nawrócenia Rosji poprzez wielkie deportacje narodów (świadectwo bpa Jozefa Wertha). Metropolita astański ukazał też na wielkie podobieństwo Apostoła Azji św. Franciszka Ksawerego i Apostoła Karagandy ks. Władysława Bukowińskiego. „Dziękujmy Bogu za życie ks. Władysława Bukowińskiego. Dziękujmy Bogu za to głębokie duchowo sympozjum. Najlepszym przedłużeniem tego sympozjum będzie pogłębienie modlitwy, (...) naszej osobistej więzi z Bogiem. My nie możemy kopiować jego [ks. Wł. Bukowińskiego] życia, ale możemy naśladować jego zaufanie Bogu” – powiedział ks. arcybiskup Tomasz Peta.

Bardzo ważnym uzupełnieniem opisywanego sympozjum była możliwość odwiedzenia soboru prawosławnego i meczetu w Karagandzie oraz odwiedzenie miejsc martyrologii wielu różnych narodów w Spasku i Dolince. Skorzystało z tego dwóch chyba najgorliwszych słuchaczy wspomnianego sympozjum – redaktorzy naczelni „Tygodnika Powszechnego” i „Wołania z Wołania”, tzn. ks. Adam Boniecki MIC i piszący te słowa. Z ks. Andrzejem Szczęsnym, który nas obwiózł swoim jeepem prowadziliśmy ciekawą rozmowę...

***

Dwie rocznice z życia ks. Władysława Bukowińskiego były nie tylko wspomnieniem świetlanego przykładu tego kapłana ale również stały się dobra okazją do refleksji nad najnowszą historią Koscioła i jego obecności na zimiach Kazachstanu.

Jak pisał wybitny rosyjski myśliciel Lew Szestow „studiować przeszłość, tj. próbowac wniknąć w życie ludzi, którzy dawno od nas odeszli – oto rzecz najważniejsza i napotrzebniejsza. Patrzeć w przeszłość trzeba jednak nie po to, by usprawiedliwić teraźniejszość i nabrać przekonania o naszej przewadze nad przodkami, tj. nie po to, żeby odnaleźć w historii ideę rozwoju. Życie człowieka jest na tyle złożone, że nie mieści się w ani jednej z wymyślonych przez nas idei” („Tylko wiara. Antologia tekstów Lwa Szestowa”, red. i tłum. wybranych fragmentów Patrycja Wyligała, Kraków 2004, s. 72).

W roku 2004 Karaganda świętowała 70. rocznicę swego istnienia. W historii taki okres uważany jest za niewielki, ale za tym ktrótkim czasem, kiedy mała miejscowość przerodziła się w wielkie porzemysłowe miasto, stoją losy setek tysięcy ludziu. Wielu z nich – jak to miało miejsce w przypadku Polaków, Niemców i Ukraińców – znalazło się tutaj nie z własnej woli. To właśnie oni deportowani ze swych małych ojczyzn, Podola, Wołynia, Powołża, Galicji Wschodniej – pomimo zakazów i prześladowań zbierali się po nocach na modlitwę. Stali sie zalążkiem kilku parafii katolickich (w tym jedna ukraińska – grekokatolicka) działających w dzisiejszej Karagandzie.

Diecezja karagandyjska w osobie ks. arcybiskupa Jana Pawła Lengi skierowała do archidiecezji krakowskiej w osobie metropolity ks. kard. Franciszka Macharskiego prośbę o pomoc w przeprowadzeniu procesu beatyfikacyjnego ks. Władysława Bukowińskiego. I to jest chyba jeden z najważniejszych owoców trzydniowych uroczystości w Karagandzie.

ks. Witold Józef Kowalów

Karaganda, 5 grudnia 2004 r.

P.S. Już drugi raz miałem możliwość odwiedzić Karagandę, modlić się na tej świętej ziemi Kazachstanu, modlić się przy grobach świadków wiary. Wdzięczny jestem J.E. ks. abpowi Janowi Pawle Lendze i wielebnemu ks. Andrzejowi Szczęsnemu za zaproszenie na sympozjum z okazji 100. rocznicy urodzin i 30. rocznicy śmierci ks. Władysława Bukowińskiego.

18:16, kovaliv
Link Skomentuj » 31. rocznica śmierci ks. Władysława Bukowińskiego
31. ROCZNICA
ŚMIERCI
KS. WŁADYSŁAWA
BUKOWIŃSKIEGO


Sympozjum w Karagandzie. Fot. ks. Franciszek Jabłoński W sobotę, 3 grudnia 2005 roku, minęła 31 rocznica śmierci ks. Władysława Bukowińskiego, którego heroiczne czyny na niwie przepowiadania Słowa Bożego są znane przez wielu. Rok temu w Karagandzie odbyło się sympozjum poświęcone temu heroicznemu kapłanowi.
Poniżej załączam moją relację z pobytu na tym sympozjum.

Obecność
Kościoła Chrystusowego
na ziemiach Kazachstanu
W dniach 1-3 grudnia 2004 roku w Karagandzie odbyło się sympozjum pt. „Obecność Kościoła Chrystusowego na ziemiach Kazachstanu – ks. Władysław Bukowinski jej świetlany przejaw”. Na sympozjum oprócz zaproszonych prelegentów przybył cały episkopat kazachstański – metropolita astański abp Tomasz Peta, bp Henryk Teofil Chowaniec z Ałmaty, administrator apostolski Atyrau ks. prał. Janusz Kaleta, delegat dla grekokatolików Kazachstanu i Azji Środkowej ks. mitrat Wasyl Gowera, wielu duszpasterzy, liczne siostry zakonne, misjonarze świeccy oraz parafianie karagandyjscy. Z Polski przybył kard. Franciszek Macharski z Krakowa i bp Wojciech Polak z Gniezna.

Sympozjum rozpoczęło się uroczystą Mszą Święta w kościele katedralnym pw. św. Józefa, której przewodniczył legat papieski, metropolita krakowski, ks. kardynał Franciszek Macharski. W wejściu do kościoła został on przywitany chlebem, który został przygotowany (upieczony) przez miejscowych ukraińskich grekokatolików! Na początku liturgii ks. kard. Franciszek Macharski przeczytał list papieża Jana Pawła II z 18 listopada 2004 roku, w którym wyraził radość z tego, że „postać tego bohaterskiego kapłana nie idzie w zapomnienie”.

Homilię wygłosił ordynariusz karagandyjski abp Jan Paweł Lenga. Powiedział on m.in: „Chrystus zostawił siebie w swoim Kościele. Zostawił siebie w kapłanach, biskupach, w kontynuatorach tego dzieła, które on rozpoczął. On ich posyała na cały świat: idźcie i nauczajcie, idźcie na cały świat i chrzcijcie wszystkie narody. Będziemy wspominać w te dni (...) ks. Władysława Bukowińskiego, którego heroiczne czyny na niwie przepowiadania Słowa Bożego są znane przez wielu; i tutaj też jest wielu, którzy go pamiętają i będą świadczyć o nim, jak o świadku Jezusa Chrystusa”.

Po Mszy św. miał miejsce główny wykład otwierający sympozjum pt. „Zostawił dobre wspomnienie. Szkic biografii duchowej ks. Władysława Bukowińskiego (1905-2004)”, który wygłosił ks. Witold Józef Kowalów, proboszcz parafii w Ostrogu na Ukrainie. Ukazane zostały cechy sylwetki duchowej ks. Władysława Bukowińskiego – jego niezłomna wiara i mocna nadzieja, które konsekwentnie realizowały się w zaufaniu i poleganiu na Opatrzność Bożą; miłość do Boga i ludzi, która znalazła wyraz w bezgranicznym oddaniu dla wiernego ludu, w spotkaniach z przyjaciółmi i w pamięci o nich – współczesnego apostoła, który wiernie i umiejętnie naśladował Św. Pawła Apostoła. Naśladował go zarówno swoim życiem, jak i słowem pisanym do swoich przyjaciół, kapłanów i świeckich.

Następnie zostały złożone kwiaty na grobie ks. Władysława Bukowińskiego. Oprócz kościelnych hierarchów i kapłanów kwiaty składali także miejscowi parafianie. Piękny wieniec z biało-czerwonych kwiatów złożył ambasador RP w Kazachstanie p. Władysław Sokołowski.

Papieski legat ks. kard. Franciszek Macharski nad grobem ks. Bukowińskiego powiedział m.in.: „Stoimy przy grobie świadka, którym jest właśnie ks. Władysław Bukowiński. Miłował Boga w Chrystusie Jezusie i miłował człowieka, każdego człowieka jakiejkolwiek rasy, jakichkolwiek poglądów. Kochał go. Dawał mu przykład. To był przykład miłości Boga i miłości człowieka. Na tym grobie napisane jest: «wierzę w zmartwychwstanie» (...)”. Swoje słowo kard. Franciszek Macharski zakończył modlitwą: „Przyjdź Panie Jezu! Daj, żeby na świecie zapłonęła miłość, którą Ty, Chryste, na świat przyniosłeś. Prosimy Cię, daj żeby ten sługa wierny Twój, ks. Władysław Bukowiński, mógł się stać uznany przez najwyższy urząd Kościoła dla nas błogosławionym świadkiem i drogowskazem. Prosimy Cię także za wszystkicyh tych, dla których ojciec Bukowiński żył, cierpiał i umarł, których kochał, za mieszkańców tej Ojczyzny do której sie przyznał i której nie opuścił. To jest modlitwa za Kazachstan. Prośmy Matkę Boską żeby była opiekunką i miała w swojej opiece Ojca Świętego Jana Pawła II”. Nad grobem kapłana-świadka zostały odmówione modlitwy „Pod Twoją Obronę” i Anioł Pański.

Druga część pierwszego dnia sympozjum odbyła się w hotelu „Czajka”. Biskup karagandyjski ks. abp Jan Paweł Lenga przywitał i dokonał prezentacji zebranych naukowców i duszpasterzy. Następnie ks. kard. Franciszek Macharski jeszcze raz przeczytał list doń papieża Jana Pawła II z okazji jego wyjazdu na sympozjum do Karagandy. W swoim słowie na rozpoczęcie sympozjum ks. kard. Macharski zwrócił szczególną uwagę na papieskie słowa: „ciesze się, że postać tego heroicznego kapłana nie idzie w zapomnienie” i stwierdził, że „właśnie chodzi o pamięć. A pamięć to jest coś więcej niż instynkt. To jest pamięć ludzi, którzy doznawszy piękna, prawdy, dobroci, miłości nie zapomnieli o tym”. Swoje słowo dostojny gość z Krakowa zakończył słowami: „Wierzę, że to spotkanie stanie się wyraźnym i znaczącym początkiem tej kościelnej drogi, która posłuży spodziewanej przez nas beatyfikacji, kanonizacji, ks. Władysława, pasterza i świadka Chrystusa dla Kazachstanu i dla Świata. Dziekuję za to sympozjum i dziękuję wszystkim za pamięć”.

Kolejny mówca, Nuncjusz Apostolski w Kazachstanie, Abp Józef Wesołowski, podkreślił że ks. Władysław Bukowiński swą postawą pokazywał na Boga Pocieszyciela i Zbawiciela.

Następnie metropolita astański ks. abp Tomasz Peta powiedział, że życie każdego świętego pokazuje, że „Jezus Chrystus to nie daleka historia. Jezus to nasze czasy, nasza współczesność”. Według metropolity te dni to duchowa uczta. Abp Tomasz Peta podziękował organizatorom tego sympozjum i powiedział: „być może to nowy etap w życiu każdego z nas, w zyciu Kościoła w Kazachstanie”.

Kolejny mówca, bp Wojciech Polak, biskup pomocniczy z Gniezna, przekazał krótkie pozdrowienie od grobu św. Wojciecha w Gnieźnie. Powiedział, że Kościół próbuje odnajdywać motywy nadziei. „Z wielką ufnością modlimy się również, aby tutaj, właśnie w Kazachstanie, u początku tego Kościoła, młodego Kościoła, Kościoła nadziei był ten, któremu poświęcone jest całe sympozjum”.

Ks. mitrat Wasyl Gowera, wizytator grekokatolików w Kazachstanie powiedział, że życie i działalność ks. Władysława Bukowińskiego to cała epoka. Powiedział, iż ufa że do grona błogosławionych związanych z Karagandą – bł. Mykyta Budka i bł. Ołeksa Zaryćkyj – zostaną zaliczeni dwaj inni kapłani, ks. bp Ołeksandr Chira i właśnie ks. Władysław Bukowiński.

Z kolei p. Władysław Sokołowski, ambasador RP w Kazachstanie, powiedział że w imieniu prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i władz RP skłania głowę przed ks. Władysławem Bukowińskim. Krótko przemówił także ordynariusz diecezji w Ałmaty ks. bp Henryk Teofil Chowaniec.

Po oficjalnych przemówieniach Michaił Szlupikow przedstwił wykład nt. „Kazachstan między dwoma cywilizacjami”. Wykładowca Uniwersytetu Kargandyjskiego i miejscowego Wyższego Seminarium Duchownego pw. Maryi Matki Kościoła dokonał periodyzacji historii Kazachstanu i ukazał tło dla zrozumienia dawnej i obecnej historii chrześcijaństwa na ziemiach Kazachstanu. Następnie p. Ajida Machmudowa odczytała referat ks. Gregora Prychod’ko pt. „Prześladowani za Chrystusa w Azji Środkowej – związek czasów”.

Kolejnym mówcą był Adriano dell’ Asta, wykładowca uniwersytetu „Sacro Core” w Mediolanie. Omawiając temat „Totalitaryzm i zniszczenie człowieka. Możliwy sprzeciw” zauważył, że archiwa postsowieckie są niepełne (np. Chruszczow nakazał zniszczyć część dokumentów nt. Katynia) i archiwalne materiały w pełnym poznaniu tej problematyki są niedostateczne.

18:14, kovaliv
Link Skomentuj » Śladami ks. Bukowińskiego

ŚLADAMI
KS. BUKOWIŃSKIEGO




Gdy w 1955 r. Aleksander Sołżenicyn po raz pierwszy zobaczył Karagandę, była ona — jak pisze w „Archipelagu” — „perłą kraju zesłańców”. „Było to wtedy miasto zagłodzone”. Tramwaj nie podjeżdżał blisko zapluskwionego baraku dworca kolejowego, aby nie zapaść się pod ziemię, gdyż tuż pod powierzchnią gruntu przebiegały kopalniane chodniki. Przy pętli tramwajowej stał symboliczny dom, składający się tylko z frontowej ściany — ceglanej, podpartej drewnianymi palami, aby nie runęła. W samym centrum Nowego Miasta na kamiennym murze wykuty był napis: „Węgiel to chleb. I rzeczywiście, czarny chleb codziennie sprzedawany był w sklepach — i na tym polegała główna zaleta miejskiego zesłania. Czarna robota — zresztą nie tylko czarna, też tu zawsze czekała na ludzi”.

Mniej więcej w tym samym czasie co Sołżenicyn przybył do Karagandy ks. Władysław Bukowiński. Zwolniony z obozu, w trybie administracyjnym został tu zesłany na trzy lata i zobowiązany do comiesięcznego meldowania się oraz do pracy we wskazanych zakładach. Było to miasto specyficzne, nawet jak na sowieckie warunki. Dwie trzecie mieszkańców nie uzyskiwało, tak jak ks. Bukowiński, żadnych dochodów. Jako dawni więźniowie zostali skazani na przymusowe osiedlenie się w Karagandzie. Funkcje kierownicze i nadzorcze pełnili tu Rosjanie. Robotnikami byli głównie: Niemcy (najliczniejsi), Ukraińcy, Polacy, Litwini, Łotysze, Koreańczycy, Czeczeńcy, Kałmucy, Tatarzy, Bałkarzy, a nawet Kurdowie.

Pierwsi zesłańcy niemieccy pojawili się w tych stronach na początku lat 30. XX wieku. Byli to „rozkułaczani” mieszkańcy Republiki Niemców Nadwołżańskich. W 1941 r. do Karagandy przybyła ludność likwidowanej autonomii niemieckiej nad Wołgą. Początkowo mieszkali oni w Majkuduku, osadzie położonej na obrzeżach Karagandy, która szybko przekształciła się w samodzielną dzielnicę, zwaną Berlinem. Wśród zesłańców Niemcy wyróżniali się pracowitością.

Polacy stanowili niewielki procent zesłańców osiedlających się w Karagandzie. Żyli raczej w osadach na obrzeżu miasta, położonych przy linii kolejowej, biegnącej do Ałma-Aty, takich jak Fiodorowka, Michajłowka i Stacja Michajłowska. Większość stanowili ludzie deportowani z Żytomierszczyzny w 1936 r., którzy osiedlili się głównie w Stacji Michajłowskiej, zamieszkanej wyłącznie przez Polaków. Także dziś gros jej mieszkańców tworzą klany Zagajewskich i Wysoczyńskich. Zesłańcy z Polski pracowali w sowchozach, a także w kopalni odkrywkowej w Fiodorowce. W latach 40. do okolicznych łagrów deportowano mieszkańców wschodnich kresów Rzeczypospolitej oraz członków ruchu oporu.

W 1955 r. wielu Polaków, zwłaszcza tych, którzy przed 1939 r. posiadali polskie obywatelstwo, w ramach repatriacji wróciło do Polski. Ksiądz Bukowiński również mógł to uczynić, ale zdecydował się pozostać w ZSRR, by jako kapłan służyć rodakom. Oprócz niego w Karagandzie dobrowolnie pozostało jeszcze tylko dwóch Polaków.

Ks. Władysław zamieszkał w hotelu robotniczym. Przez kilka kolejnych lat, aż do uwięzienia po raz drugi, mieszkał w domu polskiej rodziny Stanisława i Zuzanny Maderów. W 1961 r., po powrocie z łagru, zamieszkał u Niemców Kacpra i Katarzyny Haak, a kilka miesięcy przed śmiercią przeniósł się do domu Teresy Bitz, wdowy mieszkającej z niezamężną córką, która schorowanego kapłana otoczyła troskliwą opieką. Zmarł w miejscowym szpitalu w grudniu 1974 r. W jego pogrzebie uczestniczyło tysiące osób i kapłani wszystkich wyznań. Ks. Władysława pochowano na miejskim cmentarzu w Karagandzie. Dziesięć lat po śmierci przeprowadzono ekshumację zwłok, które przeniesiono w pobliże nowo wybudowanego kościoła pw. św. Józefa. Na grobie umieszczono tablicę z napisem w językach: rosyjskim, polskim i niemieckim.

Ks. Bukowiński prowadził duszpasterstwo na różne sposoby. Początkowo centrum stanowiła zaimprowizowana kaplica, ale władze zlikwidowały ją. Kapłan więc prowadził apostolstwo bez oficjalnej rejestracji, „po domach, jak Pan Jezus”. W prywatnych domach odprawiał Msze św., katechizował dzieci, organizował uroczystości Pierwszej Komunii Świętej, udzielał chrztów i innych sakramentów. Nie nazywał jednak swojego duszpasterstwa konspiracyjnym, ale domowym. Z Karagandy, gdzie pracowali też inni księża, wyruszał na wyprawy misyjne do innych ośrodków, zamieszkanych przez Polaków, m.in. w okolice Ałma-Aty, Aktiubińska, Tainczy (dziś Astany), a także do Tadżykistanu. Służył wiernym wszystkich narodowości: Polakom, Niemcom, Ukraińcom i Rosjanom.

Co roku ks. Bukowiński udzielał w Karagandzie I Komunii św. dwustu dzieciom. Wiele z nich żyje jeszcze w Michajłowce.

— Pamiętam dobrze ojca Władysława — wspomina Anatolij Wierzbicki, mieszkaniec Michajłowki, były górnik pomagający obecnie litewskiej siostrze Katarzynie w prowadzeniu oratorium dla dzieci zagrożonych patologiami. — Moja babcia Maria Słobodzian była głęboko wierząca i starała się, by jej najbliżsi byli należycie wychowani i nie utracili wiary. Zapraszała wielokrotnie ks. Bukowińskiego, który przyjeżdżał późnym wieczorem, by nocą odprawić Mszę św. Jeździłem po niego z dziadkiem. Zaufany kierowca podwoził go pod wskazany adres, a następnie odjeżdżał. W domu zasłaniano wtedy wszystkie okna i wystawiano czaty. Schodziły się okoliczne babuszki, a ks. Władysław najpierw katechizował, potem spowiadał i odprawiał Mszę św. Pamiętam, że był człowiekiem surowym i niezwykle uporządkowanym. Wskazywał, gdzie podczas Mszy ma zasiąść najbliższa rodzina, a gdzie sąsiedzi. Bywał także u Stołowiczów i Kułakowskich, gdzie przygotowywał dzieci do Pierwszej Komunii Świętej. Najpierw prowadził katechezę, a następnie pytał, co z niej zapamiętaliśmy. Po zakończeniu nauki wszystkie dzieci u Kułakowskich przystępowały do Pierwszej Komunii Świętej. Pamiętam, że w tym dniu babcia obudziła mnie o piątej rano, kazała się ubrać, a potem bez śniadania zaprowadziła do Kułakowskich, gdzie odbyła się cała ceremonia. Później babuszka zaprosiła wszystkich do siebie na tort. Przypominam sobie, że wraz ze mną po raz pierwszy przyjęli wtedy Pana Jezusa: Kaczanowska, obecne małżeństwo Gałganów i Tulski.

Marek A. Koprowski

["Gosć Niedzielny" nr 4/2002]


18:11, kovaliv
Link Skomentuj »
piątek, 16 grudnia 2005
Książki o ks. Wł. Bukowińskim
http://www.rc.net/kazakhstan/jp/Pl/buk.html

ZAUFAŁ OPATRZNOŚCI
Książki o księdzu Władysławie Bukowińskim




--------------------------------------------------------------------------------


Dwie książki „Do moich przyjaciół” i „Spotkałem człowieka”, dedykowane Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II z okazji pasterskiej pielgrzymki na Ukrainę, ukazały się nakładem wydawnictwa „Wołanie z Wołynia”. Obie pozycje traktują o życiu ks. Władysława Bukowińskiego, znanego duszpasterza katolickiego na Wołyniu i w Kazachstanie.

„Wołanie z Wołynia” od kilku lat zaj-muje się publikowaniem w języku polskim, ukraińskim i rosyjskim. Tym ra-zem postanowiło przybliżyć wszystkim sytuację Kościoła katolickiego w tym kraju. Aby pokazać ją jak najbardziej wiarygodnie, posłużono się sylwetką wielkiego kapłana i człowieka.

Pierwsza z książek - „Do moich przyjaciół” - stanowi zapis części spuścizny literackiej, jaką zostawił po sobie ksiądz Bukowiński. Składa się na nią m.in. relacja o Kościele na Ukrainie, wspomnienia z Kazachstanu oraz listy do krewnych i przyjaciół. Jak pisze w przedmowie ks. Witold Kowalów, „dorobek piśmienniczy księdza, a zwłaszcza jego listy zadziwiają bezgranicznym zaufaniem w Bożą Opatrzność. W państwie sowieckim, w którym wiele narodów zostało porażonych wszechwładną beznadziejnością, człowiek bezgranicznie ufający w Bożą miłość, był dla ludzi, których spotkał nie tylko sługą Pana, ale świadkiem nadziei i prorokiem. Swoją postawą umacniał zra-nione ludzkie serca, zranione przez okrutny totalitarny system”.

Obecnie, przeszło dziesięć lat po upadku imperium, które więziło swoich obywateli za przywiązanie do wia-ry i zsyłało na Syberię lub do Kazachstanu, problemy związane z okaleczonym społeczeństwem we wszystkich postsowieckich krajach wciąż dają o sobie znać. Książka uświadamia nam skalę szkód moralnych i próbę ich pokonania poprzez krzewienie na nowo wiary na tych terenach. Wpatrując się w heroiczną postawę ks. Bukowińskiego, uczymy się miłować bliźniego. Uświadamiamy sobie, co naprawdę oznacza wiara, nadzieja, miłość, co znaczy bezgraniczne oddanie się Bogu.

Druga z publikacji - „Spotkałem człowieka. Ksiądz W. Bukowiński w pamięci wiernych i przyjaciół” - stanowi dokumentalny zapis tego, co zostało w ludzkiej pamięci o człowieku wielkiego serca. W jednym ze świadectw o księdzu przeczytać możemy: „W czasach gdy wielu ludzi traciło swoje człowieczeństwo, on okazał się niezłomny Także on sam nawet pośród swoich wrogów z NKWD widział ludzi. W swojej pracy duszpasterskiej nie czynił różnicy ze względu na narodowość swoich wiernych. Jednakowo traktował zarówno Polaków, jak i Niemców, Ukraińców, Rosjan”.

W książce znajdziemy wiele takich wspomnień ludzi, którzy bezpośrednio przebywali z księdzem, jego krewnych i przyjaciół.

Dorota Matacz

Obie pozycje można nabyć w wydawnictwie „Wołanie z Wołynia”, skrytka pocztowa 9, 34-520 Poronin.



--------------------------------------------------------------------------------


[„Nasz Dziennik w Małopolsce” nr 174 (1063) z 27 lipca 2001 r., s. III.]