Katolicy w UralskuPewnego razu rozmawialiśmy z proboszczem naszej parafii, ks. Janem Trelą o ilości świątyń w Uralsku. Powiedziałam mu, że do rewolucji w Uralsku było 17 cerkwi i 2 meczety. Na takie małe miasto, jakim kiedyś był Uralsk to dosyć dużo. Można z tego wysnuć wniosek, że wiara ludzi w Boga była żywa. Parafie przecież trzeba było utrzymywać. A skoro je utrzymywano, to znaczy, że ludzie chodzili do kościołów. Ks. Jan powiedział: „Ale Kościół Katolicki jest pierwszy w okręgu, jak dotąd nie było katolickich parafii w okolicy”. Nie zgodziłam się z nim. Przecież Uralsk był miejscem zsyłki Polaków należących do narodowo – wyzwoleńczego ruchu Migurskiego*. Było tam także wielu niemieckich przesiedleńców, którzy, wg opowiadań mojej mamy, mieli katolicką parafię w wiosce Rosenthall, znajdującą się kilkadziesiąt km od Uralska. W tej wiosce mieszkali Niemcy i Polacy. Mieszkali także w wiosce Pridarożnyj, gmina Aleksiejewska, woj. uralskie – wiosce, w której urodziła się moja mama, Susanna Hübscher z domu Darrst. Jakież było moje zaskoczenie, gdy w miesięczniku „Credo” nr 2, luty 2007 (Artykuł: Предыстория католичества на территории Казахстана). przeczytałam o tym, że w owej wiosce była katolicka parafia. Potwierdziły się słowa mojej mamy. Moja mama była katoliczką a ojciec protestantem. Babcia Emma była protestantką, a babcia Regina katoliczką. Ale w niedziele zbierali się razem wszyscy wierzący, i katolicy i protestanci u kogoś w domu i modlili się razem. Również w pogrzebach uczestniczyli razem – katolicy i protestanci. Wierzących było mało i wioska była mała, więc ludzie się łączyli. Nas dzieci babcie zabierały ze sobą, kładły na kolana i uczyły modlitw „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” po niemiecku. Żyliśmy tak w wiosce Alieksiejewka w guberni zachodnio – kazachskiej. To nie była już jak kiedyś siedziba gminny, a podupadająca wioska zesłańców, którymi byli moi rodzice i prawie wszyscy jej mieszkańcy. Nie było rzeki, bo wyschła, a co za tym idzie nie było też wody. Nie było ani jednego drzewa. Były ubogie, zapadłe w ziemię ziemianki. A za wioską wertepy zarosłe krzakami róż. To wszystko, co pozostało z gminnego centrum Alieksiejewka po wojnie domowej i po tym jak wyschła rzeka. Na tle tej biedy wyróżniał się wspaniały, ogromny budynek, którym znajdował się klub, biura, ośrodek zdrowia i szkoła podstawowa. Do tej szkoły chodziłam w latach 1958 – 1960. Według opowiadań mojej mamy był to dawny kościół. Potem była „celina” – akcja zagospodarowania kazachstańskich stepów*. Zlikwidowali ziemianki. Zbudowali nowe domy i szkoły. Budynek zestarzał się i został zniszczony. Przeszło wiele lat a ja żałuję, że nie została żadna fotografia tego budynku. Może nie był on tak duży i piękny jak wydawało mi się w dzieciństwie. Wkrótce umarła moja babcia Regina. Babcia Emma, protestantka, wyjechała mieszkać do córki. Ja skończyłam szkołę podstawową i kontynuowałam naukę mieszkając w internacie. Byłam pionierką, wstąpiłam do Komsomołu*** i krok po kroku odeszłam od Boga. Nie powiem, że przestałam w Niego wierzyć, ale odeszłam od praktyk religijnych. Po ukończeniu szkoły przyjechałam do Uralska. Do kościoła prawosławnego chodziłam dwa razy do roku: na Wielkanoc i na Chrzest Pański. Innego kościoła u nas nie było. Tam też ochrzciłam potajemnie swoje dzieci. W 2003 r dowiedziałam się, że otwarty został u nas kościół katolicki. Na początku zaczął chodzić tam mój syn Artiom. To on mnie do niego przyprowadził. Chciałam zamówić Mszę Św. o szczęście wieczne dla ojca. Ale nie wiedziałam czy to możliwe. Przecież tata był protestantem i w prawosławnej cerkwi odmówili pogrzebania go. Poznałam o. Zbigniewa i o. Bernarda. Oni wyjaśnili mi wszystko, co dotyczyło liturgii. Uczyli mnie dawno zapomnianych już modlitw. Chodziłam do nich po radę. W kazaniach odkrywali mi sekrety, które innym dawno już były znane. Ale wahałam się i na pytanie o. Bernarda, czy jestem gotowa przyjąć wiarę katolicką, bo dawno chodziłam do kościoła, odpowiedziałam, że jeszcze gotowa nie jestem. Wkrótce o. Zbigniew i o. Bernard wyjechali. W ich miejsce przyszli ks. Jan Trela i ks. Wojciech Maślanka. Nie zważając na protesty męża, który myślał, że wstąpiłam do sekty, zaczęłam uczęszczać na Mszę Św. W 2005 r. silnie zachorowałam. Lekarze nie umieli zdiagnozować mojej choroby. Ks. Jan i Ks. Wojciech bardzo pomagali mi w tych trudnych dla mnie chwilach. Myślałam, że umrę. W tym właśnie czasie poznałam ks. Janusza Kaletę. Znajomość z nim i jego kazania wywarły na mnie błogosławiony wpływ. Uspokoiłam się, a kiedyś w czasie wieczornej modlitwy doszłam do wniosku, że jeśli czas umierać, to pragnę umrzeć będąc katoliczką. 2 września 2005 r. ks. Jan Trela ochrzcił mnie. Bóg zmiłował się nade mną. Lekarze postawili mi właściwe diagnozy. Leczyłam się w klinikach miasta Samara i teraz, dziękować Bogu, czuję się już dobrze. Modlę się o to, by jak najszybciej nadano naszej świątyni nazwę „Matki Bożej Nieustającej Pomocy”. Tak stopniowo, zaczynając z opowiadań mamy i babci o Kościele, przyjęłam katolicyzm. Irina Titowa (Erichowna) Parafianka kościoła „N.M.P. Nieustającej Pomocy” w Uralsku
___________________________ * Migurski Wincenty Maciej, ur. 28 II 1805, Linów k. Sandomierza, zm. 9 VIII 1862, Wilno, działacz patriotyczny; członek organizacji „Zemsta Ludu”, uczestnik partyzantki J. Zaliwskiego; 1833 współtwórca węglarstwa narodowego w Galicji, emisariusz w Królestwie Pol.; zesłany na Syberię. W 1840 r. miała miejsce głośna próba jego ucieczki, która stała się kanwą opowiadania Lwa Tołstoja: „Za co?” Albina, narzeczona Wincentego, podążyła za nim na zesłanie do Uralska, gdzie wzięli ślub. Już na Syberii Migurscy umyślili ucieczkę. Migurski upozorował samobójczą śmierć w nurtach rzeki, naprawdę zaś ukrył się w domu, pod opieką żony. Po kilku miesiącach Albina uzyskała pozwolenie na powrót do kraju i wyruszyła powozem, wraz z Wincentym schowanym pod siedzeniem pojazdu, w stronę ojczystego kraju. Uciekinier został jednak szybko zdemaskowany i skazany na ponowne zesłanie na Zabajkale. Wierna żona i tym razem pojechała za mężem. Nigdy już z Syberii nie wróciła; zmarła przy porodzie. por. Pamiętniki z Sybiru. ** Целина – сelina (ros.)– ugór, odłóg, nieużytek - ogólna nazwa dla słabo zaludnionych ziem w Kazachstanie, Powołżu, Syberii i Dalekim Wschodzie. W latach 1954-1960 rozpoczęła się w Związku Sowieckim szeroko zakrojona akcja zagospodarowania „celiny - nieużytków”, w celu zwiększenia produkcji zboża. W związku z nią w latach 1954-1961 trafiało na nieużytki około 20% wszystkich sowieckich inwestycji w rolnictwo. Akcja ta, chociaż na dłuższą metę nie przyniosła spodziewanych efektów gospodarczych a przyczyniła się w wielu miejscach do niepowetowanych szkód ekologicznych, jest dla wielu mieszkańców Kazachstanu związana z sentymentalnym wspomnieniem entuzjazmu, młodości, wiary w lepszą przyszłość. *** Komsomoł – komunistyczna organizacja młodzieży w Związku Radzieckim, powstała w 1928 r. Nazwa jest akronimem od słów Komunisticzeskij Sojusz Molodzioży czyli Komunistyczny Związek Młodzieży. Skupiał młodych ludzi w wieku od 14 do 28 lat, natomiast funkcjonariusze organizacji byli często znacznie starsi. Tłum. z ros. Natalia Radulska . |